![]() | ![]() |

2008-01-06
Watykan: Benedykt XVI o potrzebie umiarkowania w imię dobra wspólnego
◊ Globalizacja nie jest synonimem światowego porządku – wręcz przeciwnie. Konflikty generowane dążeniem do prymatu gospodarczego oraz zapewnienia sobie dostępu do zasobów energetycznych, wodnych i surowcowych utrudniają wysiłki tych, którzy starają się o świat bardziej sprawiedliwy i solidarny. Zwrócił na to uwagę Benedykt XVI podczas Mszy uroczystości Objawienia Pańskiego w Bazylice Watykańskiej. Choć Boży plan zbawienia został w pełni objawiony w Chrystusie, to winien on być przyjęty w ciągu dziejów. Te jednak pozostają historią wierności Boga i niewierności ludzi – mówił w homilii Papież. Podkreślił potrzebę wielkiej nadziei, która pozwoliłaby przedkładać dobro wspólne wszystkich nad luksus nielicznych. Tą nadzieją może być tylko Bóg – zaznaczył Benedykt XVI.
„Gdy jest wielka nadzieja, to można wytrwać w umiarkowaniu – mówił Papież. - Kiedy zaś brak prawdziwej nadziei, to szuka się szczęścia w upojeniu, powierzchowności, nieumiarkowaniu, niszcząc siebie i świat. Wstrzemięźliwość nie jest więc tylko ascetyczną zasadą, ale też drogą zbawienia dla ludzkości. Stało się oczywiste, że tylko przyjmując umiarkowany styl życia, któremu towarzyszą poważne starania o równomierną dystrybucję bogactw, można będzie osiągnąć sprawiedliwy i zrównoważony rozwój. Do tego potrzeba ludzi, którzy żywiliby wielką nadzieję i mieli ku temu dużo odwagi”.
jp/ rv
Anioł Pański z Papieżem w uroczystość Objawienia Pańskiego
◊ Ludzie każdego pokolenia szukają prawdy oraz kogoś, komu mogliby zawierzyć. Na swej drodze potrzebują jednak ukierunkowania. Benedykt XVI zwrócił na to uwagę podczas południowej modlitwy Anioł Pański. Nawiązał do postaci wspominanych w liturgii Trzech Króli.
Słuchaj papieskich słów po polsku:
„Moje serdeczne pozdrowienie przekazuję wszystkim Polakom. Mędrcy ze Wschodu, idąc za światłem gwiazdy, odnaleźli drogę do Betlejem, spotkali Jezusa. Niech Maryja – „Gwiazda zaranna”, tak opromienia swym blaskiem w nowym roku drogi naszego życia, byśmy w ciszy serc mogli spotkać Zbawiciela, który zamieszkał między nami. Z serca wam błogosławię”.
Papież zauważył, że dla wierzących funkcję gwiazdy przewodniej pełni Ewangelia, która jest w stanie prowadzić każdego człowieka do Jezusa. Funkcję światła wobec ludzkości pełni również Kościół oraz każdy chrześcijanin, powołany do rozjaśniania przez Słowo i świadectwo własnego życia drogi swoich braci.
„Jakże więc istotne jest, byśmy my - chrześcijanie - byli wierni naszemu powołaniu – powiedział Benedykt XVI. – Każdy prawdziwie wierzący stale podąża w swej osobistej pielgrzymce wiary, a zarazem – poprzez małe światło, które niesie w sobie – może i powinien służyć pomocą temu, kto znajduje się u jego boku i być może z trudem poszukuje drogi prowadzącej do Chrystusa”.
Benedykt XVI złożył świąteczne życzenia wiernym Kościołów Wschodnich, którzy zgodnie z kalendarzem juliańskim świętować będą jutro Boże Narodzenie. Przypomniał, że przeżywanie tajemnic wiary w różnorodności rytów jest wyrazem dwutysiącletniej historii Kościoła.
Papież nawiązał też do przypadającego dziś Światowego Dnia Misyjnego Dzieci. Od ponad 160 lat z inicjatywy francuskiego biskupa Charlesa de Forbin Jansona także dzieci w zorganizowany sposób włączają się w dzieło ewangelizacji. Poprzez modlitwę, ofiarę i konkretne gesty solidarności mali kolędnicy skutecznie pomagają swym rówieśnikom. Na przykład owoc tegorocznej zbiórki przeprowadzanej w polskich kościołach trafi do dzieci w Peru. Benedykt XVI podziękował wszystkim, którzy włączają się w organizowanie tej akcji.
jp/ rv
"Trzej Królowie" u Ojca Świętego
◊ Po zakończeniu modlitwy Anioł Pański Trzej Królowie zanieśli Benedyktowi XVI tradycyjne dary. W Pałacu Apostolskim Papież spotkał się z ubranymi w historyczne stroje uczestnikami pochodu folklorystycznego „Niech żyje Befana 2008”. W strugach rzęsistego deszczu spod Zamku Anioła przeszedł on na Plac św. Piotra. Inicjatywa organizowana przez stowarzyszenie zrzeszające rodziny Europy odbyła się już po raz 23. Tym razem miała przypomnieć o nadziei, jaką dla Starego Kontynentu stanowi chrześcijańska rodzina.
Do tego tematu nawiązywał też ofiarowany Papieżowi dar. Był nim rzeźbiony tryptyk inspirowany encykliką „Spe salvi”. Pierwsza płaskorzeźba ilustrowała zasadę z reguły św. Benedykta „ora et labora”, czyli „módl się i pracuj”; druga stanowiła artystyczny apel do możnych tego świata, by dzięki braterstwu i tolerancji ustał na ziemi szczęk broni; trzecia z ofiarowanych Papieżowi płaskorzeźb przypominała o nieprzemijającej aktualności Dekalogu.
Nazwa pochodu „Niech żyje Befana”, nawiązuje do imienia wróżki, która w uroczystość Objawienia Pańskiego przynosi włoskim dzieciom prezenty. W ogromnych skarpetach najmłodsi dostają słodycze i zabawki, przy czym niegrzeczne dzieci otrzymują węgiel, czyli kawałki cukru zabarwionego na czarno.
bz/ rv
25 lat sakry biskupiej kard. Grocholewskiego
◊ Kard. Zenon Grocholewski obchodzi srebrny jubileusz biskupstwa. W okolicznościowym liście gratulacyjnym Benedykt XVI podziękował jubilatowi za wieloletnią służbę „dla dobra całego Kościoła i pożytku wiernych, zwłaszcza w dziedzinie prawa kanonicznego”. Papież przypomniał fachową posługę kard. Grocholewskiego w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej oraz Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego. Życzył, aby za wstawiennictwem Matki Boskiej Częstochowskiej podejmował coraz większe inicjatywy na polu edukacji katolickiej.
Zdaniem jubilata jedynym celem i wielkością człowieka jest świętość. „Nie dziękuję Panu Bogu za godności, za honory, bo od tego nie zależy wielkość mojego kapłaństwa. Dziękuję Panu Bogu za dar kapłaństwa, którym obdarzył Kościół święty” – powiedział kard. Grocholewski.
„Pan Bóg pewnie na sądzie będzie się ode mnie czegoś więcej domagał, ponieważ dał mi specjalne zadanie, wzmocnił to zadanie specyficznym sakramentem. Dlatego w czasie takiego jubileuszu równocześnie trzeba robić solidny rachunek sumienia: czy Pana Boga nie zawiodłem? Czy nie powinienem zrobić czegoś więcej? Jubileusz to nie jest jakiś triumfalizm, to okazja do solidnej refleksji, bo to, co się liczy, to jest tylko świętość”.
Kard. Zenon Grocholewski ma 68 lat. Jest absolwentem Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. W latach 1972-1999 pracował w Sygnaturze Apostolskiej kolejno jako notariusz, kanclerz, sekretarz i prefekt. Od 8 lat kieruje Kongregacją ds. Wychowania Katolickiego. Jest autorem ponad tysiąca publikacji w 16 językach. Sakrę biskupią przyjął równo ćwierć wieku temu w Watykanie z rąk Jana Pawła II.
jp/ rv
Obchody uroczystości Objawienia Pańskiego w Betlejem
◊ Obchodom uroczystości Trzech Króli w Betlejem przewodniczył kustosz Ziemi Świętej o. Pierbattista Pizzaballa. Wczoraj odbył się jego uroczysty ingres do betlejemskiej bazyliki. Natomiast w godzinach popołudniowych miały miejsce pierwsze nieszpory oraz brewiarzowa Godzina Czytań z okadzeniem świętej groty. Od północy aż do godzin porannych przy ołtarzu pokłonu Mędrców w Grocie Narodzenia kapłani celebrowali Msze święte.
W kościele św. Katarzyny ojciec kustosz o godz. 10:00 przewodniczył uroczystej Eucharystii, która była wielkim świętem dla całej łacińskiej parafii.
Betlejemska liturgia Trzech Króli zakończyła się śpiewanymi nieszporami oraz sugestywną procesją z franciszkańskiego kościoła przylegającego do bazyliki do Groty Narodzenia. Trzech kapłanów niosło symbole tradycyjnych darów złożonych Mesjaszowi przez Mędrców: złotą różę, dar papieża Pawła VI, szkatułkę z kadzidłem, które posłużyło później do okadzenia Dzieciątka Jezus, oraz flakonik mirry. Po odśpiewaniu w Grocie ewangelii o pokłonie Mędrców procesja powróciła do kościoła św. Katarzyny. Kustosz niósł figurkę małego Jezusa siedzącego na tronie, którą na zakończenie udzielił uroczystego błogosławieństwa.
J. Kraj OFM, Betlejem
Irak: bombowe ostrzeżenie dla chrześcijan
◊ Trzy kościoły i trzy klasztory chrześcijańskie padły dziś ofiarą serii zamachów bombowych w Bagdadzie i Mosulu. Nikt nie zginął, ale są spore straty materialne. Nie ulega wątpliwości, że zamachy były ze sobą powiązane. Jedna z bomb wybuchła przed chaldejskim kościołem św. Jerzego w Bagdadzie, wkrótce po zakończeniu nabożeństwa sprawowanego przez patriarchę Emmanuela Delly’ego. Zdaniem chaldejskiego arcybiskupa Kirkuku Louisa Sako, tak skoordynowane ataki dokonane w samą uroczystość Objawienia Pańskiego stanowią oczywiste ostrzeżenie pod adresem irackich chrześcijan.
tc/ asianews
Irak: próby dialogu
◊ Chaldejska archidiecezja Kirkuk, mimo niełatwej sytuacji panującej w Iraku, stara się promować dialog międzyreligijny. Podczas noworocznej liturgii w katedrze tego obrządku odczytano Ewangelię w czterech tamtejszych językach: po arabsku, chaldejsku, kurdyjsku i turkmeńsku. Jak poinformował abp Louis Sako, na Mszy obok ok. 1,5 tys. wiernych obecni byli muzułmańscy politycy. 24 grudnia arcybiskupa odwiedziła delegacja przedstawicieli islamu, w skład której wchodzili zarówno szyici, jak i sunnici. Okazali oni Kościołowi uznanie za troskę o poprawę relacji między różnymi grupami religijnymi i etnicznymi. Wyrazili też zadowolenie z zaangażowania Benedykta XVI na rzecz „szczerego, odważnego dialogu”.
ak/ misna
Pakistan: porwanie chrześcijan
◊ Wciąż nieznany jest los pięciu chrześcijan porwanych w Pakistanie. Uprowadzeni zostali przez talibów, którzy w zamian za uwolnienie zakładników żądają wypuszczenia z aresztu sześciu znanych bojowników islamskich. Porywacze najprawdopodobniej związani są z komendantem Baitullahem Mehsudem, oskarżanym o zabójstwo byłej premier Benazir Bhutto.
Pakistański Kościół ostrzega jednak, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o prawdziwych motywach porwania. Peter Jacob, sekretarz komisji „Sprawiedliwość i Pokój” wskazuje, że na granicy z Afganistanem, gdzie doszło do zdarzenia, wolność religijna jest łamana i niejednokrotnie już małe ugrupowania zbrojne groziły tamtejszym chrześcijanom śmiercią.
bz/ rv
Wietnam: papierowa wolność religijna
◊ Wolność religijna dla wietnamskich chrześcijan pozostaje wciąż niezrealizowanym marzeniem. Wolność kultu uzależniona jest od dobrej woli służby bezpieczeństwa. Im dalej od dużych miast, tym chrześcijanie cierpią większe prześladowania.
Jak informuje agencja AsiaNews, w okresie Bożego Narodzenia policja zaatakowała uczestników spotkania modlitewnego w leżącej na północy Wietnamu prowincji Son La. Jeden z wiernych został najpierw dotkliwie pobity, a następnie aresztowany jako pospolity przestępca. Wypuszczono go dopiero po zorganizowanym przez mieszkańców miasteczka proteście. By nie dopuścić do odprawienia bożonarodzeniowej liturgii, policja aresztowała też ks. Josepha Nguyen Trung Thoaia. Utrudniała też udział wiernych w nabożeństwach. Pozwalała w nich uczestniczyć jedynie mieszkańcom danych wiosek. Zabroniła m.in. wstępu do kościoła tubylczym "montagnardom", czyli żyjącym w izolowanych regionach ubogim góralom. By wziąć udział w liturgii, pokonali oni pieszo 40 km. Wietnamscy chrześcijanie, by uniknąć prześladowań, niejednokrotnie nie przyznają się do swej wiary. W przeciwnym wypadku mają problem chociażby ze znalezieniem pracy. Dowodzi to tego, że w rządzonym przez komunistów Wietnamie wolność religijna jest wciąż ściśle reglamentowana.
bz/ rv
Brazylia: plany duszpasterskie na 2008 rok
◊ Wizyta apostolska Benedykta XVI w Brazylii i V Konferencja Ogólna Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów w Aparecidzie były najważniejszymi wydarzeniami minionego roku dla Kościoła w Brazylii. Episkopat tego kraju podsumował ostatnie 12 miesięcy pracy. Sekretarz generalny bp Dimas Lara Barbosa podkreślił wielostronne zaangażowanie brazylijskiego Kościoła tak w wymiarze duszpasterskim, jak i społecznym kraju. Przedstawił również perspektywy działań duszpasterskich na rok 2008.
Jeśli chodzi o wyzwania na ten rok, biskup Barbosa wymienia:
- Kampanię Braterstwa, która rozpocznie się w Środę Popielcową i dotyczyć będzie obrony życia ludzkiego od chwili poczęcia, aż do naturalnej śmierci;
- współudział z innymi episkopatami w realizacji „misji kontynentalnej”, zasugerowanej w Dokumencie z Aparecidy;
- inicjatywy duszpasterskie podejmowane w świetle nowych dyrektyw akcji ewangelizacyjnej, jakie zatwierdzi najbliższa Konferencja Generalna Episkopatu.
Te i inne zamierzenia będą miały na względzie pogłębienie ewangelizacji w tym celu, aby objęła ona sumienie i życie poszczególnych chrześcijan w kontekście aktualnej sytuacji społecznej kraju.
Z. Malczewski TChr, Brazylia
Polska: wsparcie dla misjonarzy
◊ W kościołach całej Polski zbierane są dziś ofiary na rzecz misji. Zostaną one przeznaczane na wspieranie działalności polskich misjonarzy oraz na utrzymanie Centrum Formacji Misyjnej, gdzie przygotowują się oni do przyszłej pracy. Tegoroczna zbiórka przebiega pod hasłem „Uczniowie Chrystusa wspierają polskich misjonarzy”.
Każdego roku Komisja Episkopatu Polski ds. Misji przeznacza na pomoc dla polskich misjonarzy ok. 4 mln zł. Finansowane są z nich m.in. projekty medyczne, edukacyjne i charytatywne w krajach misyjnych, a także działalność Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Obecnie na misjach w 95 krajach świata pracuje 2122 polskich misjonarzy. Jest to o ponad 50 osób więcej niż na początku roku 2006. W tej liczbie jest 313 księży diecezjalnych (tzw. fideidonistów), 1132 księży i braci zakonnych, 625 sióstr zakonnych oraz 50 osób świeckich. Komisja Episkopatu Polski ds. Misji wspiera pracę ewangelizacyjną misjonarzy i pomaga im w budowie i utrzymaniu kościołów, ale także w prowadzeniu szpitali, szkół, przedszkoli i domów opieki, w walce z głodem i ubóstwem ludzi, wśród których żyją i pracują.
Na szczególną uwagę zasługuje działalność Centrum Formacji Misyjnej, działającego już od 24 lat. Komisja Misyjna Konferencji Episkopatu Polski powołała CFM do istnienia w 1984 r. Jego celem jest przygotowanie nowych misjonarzy spośród księży diecezjalnych, zwanych fideidonistami, osób świeckich, a także zakonnych, których zgromadzenia nie dysponują własnymi ośrodkami formacji misyjnej. Centrum Formacji Misyjnej służy także swą gościnnością misjonarzom, przebywającym w Polsce.
Polskie Centrum Formacji Misyjnej jest ośrodkiem międzynarodowym, jednym z nielicznych na świecie, jeśli chodzi o przygotowanie przyszłych misjonarzy. Dotąd przygotowywali się w CFM misjonarze pochodzący przede wszystkim z Polski, ale także Słowacji, Ukrainy i Litwy. Obecnie cztery siostry z Republiki Czeskiej przygotowują się do pracy na misji w Paragwaju.
Do wyjazdu na misje przygotowuje się aktualnie 35 osób: dziesięciu księży diecezjalnych, pięciu księży zakonnych, jeden brat zakonny, szesnaście sióstr zakonnych i trzy osoby świeckie. Istotnym elementem przygotowania jest nauka języków obcych. W Centrum uczyli i uczą języków obcych "native speakers": Kongijka – francuskiego, Kolumbijka i Peruwianka – hiszpańskiego, Irlandka i Brytyjczyk – angielskiego oraz Rosjanka – rosyjskiego. W czasie wykładów uczestnicy studium zapoznają się z historią i teologią misji, strukturami organizacji misyjnych i wspierających misje, duchowością i duszpasterstwem misyjnym, medycyną tropikalną i inkulturacją (przeszczepieniem, przystosowaniem Ewangelii do lokalnych warunków kulturowych). Misjonarze pracują często w ekstremalnych warunkach, zapoznają się więc także z zasadami „szkoły przetrwania”.
www.episkopat.pl
Malezja: słowo "Allah" jednak zastrzeżone
◊ Wychodzący w Malezji tygodnik katolicki “Herlad” jednak nie może używać słowa “Allah” na określenie Boga. Tym razem zadecydował o tym minister ds. islamskich Abdullah Mohd Zin, choć zakaz uchyliło ostatnio tamtejsze ministerstwo bezpieczeństwa wewnętrznego. Zdaniem malezyjskiego urzędnika używanie słowa „Allah” przez niemuzułmanów może być przyczyną napięć w kraju i zamieszania wśród wyznawców islamu. Redaktor naczelny „Heralda” ks. Lawrence Andrew zapewnia, że obawy ministra są przedwczesne, bowiem wśród abonentów katolickiego tygodnika nie ma muzułmanów. Z kolei eksperci zwracają uwagę, że słowa „Allah” używali chrześcijanie na długo przed pojawieniem się islamu, stąd tego rodzaju zastrzeżenia są nie na miejscu. Cała sprawa została skierowana do sądu najwyższego. Trafiła tam także skarga protestantów, którym zabroniono sprowadzania z zagranicy książek religijnych zawierających inkryminowane słowo określające Boga.
tc/ rv
Jedyna rzecz, która się liczy, to świętość - wywiad z kard. Zenonem Grocholewskim
◊
Nie dziękuję Panu Bogu za godności, za honory, bo od tego nie zależy wielkość mojego kapłaństwa. Dziękuję Panu Bogu za dar kapłaństwa, którym obdarzył Kościół święty” – mówi kard. Zenon Grocholewski. Publikujemy rozmowę z prefektem Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, który 6 stycznia obchodzi srebrny jubileusz sakry biskupiej.
Młody ksiądz Zenon Grocholewski przyjmując 45 lat temu święcenia kapłańskie z rąk abp. Antoniego Baraniaka napisał na obrazku prymicyjnym słowa: „On ma wzrastać”. Pojawiły się one równo 25 lat temu w dniu święceń biskupich. Jest to więc motto, które towarzyszy Eminencji przez całą posługę kapłana, biskupa, kardynała?
Kard. Z. Grocholewski: Tak, to jest prawda. Zawsze fascynowała mnie ta scena, kiedy przychodzą do Jana Chrzciciela trochę zasmuceni uczniowie i mówią: „Teraz ludzie odchodzą od ciebie, bo idą do Chrystusa”. Myśleli, że Jan Chrzciciel będzie zaniepokojony, a on pełen radości odpowiada: „Tak ma właśnie być. On ma wzrastać, a ja się umniejszać”. Mnie się zawsze wydawało, że to jest sens kapłaństwa. Chodzi o Chrystusa, On ma wzrastać. Nie chodzi o nas. My jesteśmy tylko narzędziami. To zdanie Jana Chrzciciela oświecało całe moje życie kapłańskie, biskupie. Teraz na jubileuszowym obrazku też znalazł się Jan Chrzciciel z bazyliki św. Piotra: pokorny Jan Chrzciciel chrzci jeszcze bardziej pokornego Chrystusa. To jest bardzo wymowna scena.
W bogatym życiorysie Księdza Kardynała wiele było posług. Jubileusz jest czasem dziękczynienia. Za co Ksiądz Kardynał jest Panu Bogu najbardziej wdzięczny?
Kard. Z. Grocholewski: Najbardziej jestem Panu Bogu wdzięczny za ustanowienie kapłaństwa w Kościele. Tak jak powiedziałem przed tygodniem w czasie kazania w Poznaniu: nie dziękuję Panu Bogu za godności, za honory, bo od tego nie zależy wielkość mojego kapłaństwa. Dziękuję Panu Bogu za dar kapłaństwa, którym obdarzył Kościół święty. Zdaję sobie sprawę, że ten dar, który mnie dotyczy, równocześnie skłania do głębokiej refleksji. Kiedy będę stawał przed Panem Bogiem, to nie będzie jakichś dodatkowych punktów za to, że jestem biskupem czy kardynałem. Jedyna rzecz, która się liczy, to jest świętość. To jest jedyna wielkość w Kościele. Pan Bóg pewnie na sądzie będzie się ode mnie czegoś więcej domagał, ponieważ dał mi specjalne zadanie, wzmocnił to zadanie specyficznym sakramentem. Dlatego w czasie takiego jubileuszu równocześnie trzeba robić solidny rachunek sumienia: czy Pana Boga nie zawiodłem? Czy nie powinienem zrobić czegoś więcej? Jubileusz to nie jest jakiś triumfalizm; to okazja do solidnej refleksji, bo to, co się liczy, to jest tylko świętość.
Tak, jednak taki rachunek sumienia może ukazać też rzeczy, o których można by rzec: „to przeze mnie, Panie Boże, udało Ci się zrobić”. Które z nich najbardziej cieszą Księdza Kardynała?
Kard. Z. Grocholewski: Przyjechałem do Rzymu, mówiąc szczerze, bez wielkiego entuzjazmu dla prawa kanonicznego, które wydawało mi się wiedzą formalną: reguły i przepisy. Natomiast mnie interesowało coś więcej i to, co mnie mocno ubogaciło, to jest zrozumienie prawa kościelnego w zupełnie inny sposób – jako aktualizację czy realizację eklezjologii, misji Kościoła w życiu. To jest w jakiś sposób Sobór Watykański II, który musi być realizowany w konkretnym życiu. I to zrozumienie prawa kanonicznego zupełnie inne niż miałem wcześniej, było dla mnie ogromną radością i ubogaceniem. Stałem się entuzjastą tego prawa i zawsze z wielką radością mówiłem o nim, nawet spełniając funkcję w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej. Uczyłem tego prawa z wielkim entuzjazmem, ponieważ wiedziałem, że tu nie chodzi o przepisy, lecz o to, żeby Kościół mógł rosnąć.
Innym ubogaceniem mojego życia było to, że przez tyle lat mogłem pracować przy boku Jana Pawła II. To było ogromne świadectwo człowieka, który oddał się całkowicie Panu Bogu, którego siłą i mocą była modlitwa. Pamiętam, jak na samym początku pontyfikatu Jan Paweł II pojechał na Mentorellę i powiedział, że to miejsce uczyło go modlitwy. Mówił też, że najważniejszym zadaniem Papieża jest modlitwa. Nie podróże czy nauczanie, lecz właśnie modlitwa. Wtedy przyszły mi na myśl słowa Chrystusa: „Beze mnie nic uczynić nie możecie”. Naszą siłą nie są nasze zdolności, ale Chrystus. Dlatego On ma wzrastać, a my musimy być w Nim w jakiś sposób zakorzenieni.
W ostatnich latach moim ogromnym ubogaceniem był kontakt z nauczaniem w szkołach, na uniwersytetach. Nigdy nie spodziewałem się tego, że to jest rzeczywistość tak bogata i tak zróżnicowana. Ta rzeczywistość napełniła mnie optymizmem. Oczywiście, zawsze widać jakieś elementy negatywne i to się często wyolbrzymia, natomiast ja dostrzegłem ogromną ofiarność ludzi, którzy włączyli się w nauczanie Kościoła, w tak różnych okolicznościach: nie tylko w krajach katolickich, ale nawet tam, gdzie katolików jest mało. Np. w różnych krajach azjatyckich, gdzie katolików jest 1 procent, mamy trzy uniwersytety. W Tajlandii, gdzie jest niecałe 300 tys. katolików, mamy w szkołach katolickich 465 tys. dzieci. Był u mnie niedawno ambasador Indonezji i mówił z entuzjazmem o szkołach katolickich. Myślałem, że jest jakimś zaangażowanym katolikiem, więc spytałem się, jaka jest jego religia. On mi odpowiedział, że jest muzułmaninem, bo tam jest przecież 90 proc. muzułmanów, ale on chodził do szkoły katolickiej i jego rodzice też, bo to są najlepsze szkoły i najlepsze uczelnie. Byłem w Afryce w ostatnim czasie. Widziałem, ile dobrego robi Kościół dla promocji człowieka i to w jego integralnym wymiarze, tzn. nie tylko uczy religii, ale stara się formować ludzi. Uniwersytety w Afryce są naprawdę naszą chlubą, są wkładem olbrzymiej liczby ludzi dokonanym z wielką ofiarnością.
Obecnie liczba uniwersytetów wzrasta. Za czasów Jana Pawła II powstało ponad 250 nowych uniwersytetów katolickich – to jest ogromna liczba. Myślę, że w tym roku zacznie działać uniwersytet katolicki w Chorwacji, drugi w Słowenii. Spotkałem się z rektorami wszystkich uniwersytetów w Chorwacji i widziałem ich wielką przychylność do nowej uczelni, która wejdzie w tę rodzinę uniwersytecką ze swoją specyfiką i bogactwem.
Ostatnie lata, o których Ksiądz Kardynał mówi, zaczęły się w roku 1999 wraz z przejściem do Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, na prefekta tejże dykasterii. Czy pośród tak rozlicznych zajęć: wyjazdów, wykładów, codziennych obowiązków jest chociaż trochę czasu na to, co Ksiądz Kardynał lubił wcześniej robić: turystykę, filatelistykę?
Kard. Z. Grocholewski: Na to prawie nie ma czasu. Filatelistyka już kompletnie wysiadła. Uważam, że byłoby to ze szkodą dla mojej pracy, która bardzo angażuje. Turystyki potrzeba by też więcej, bo moje wyjazdy dotyczą problemów, spotkań, konferencji i żeby coś zobaczyć, często trudno znaleźć na to czas. Ale myślę, że to nie jest żadna szkoda. Myśmy poświęcili się Chrystusowi, Jemu trzeba oddać wszystkie nasze siły. On ma wzrastać, dlatego nie mam żadnego żalu, że nie mogę tego robić, tylko chciałbym Chrystusowi dać naprawdę wszystko.
Rozm. J. Polak SJ.



