Radio WatykańskieRadio Watykańskie
Redazione +390669884602 | +390669884565 | e-mail: sekpol@vatiradio.va

05/01/2009

Papież i Stolica Apostolska

  •  USA: odejście polonijnego kardynała

  •  Nowy nuncjusz w Peru

  •  Kard. Tauran o szansach i granicach dialogu międzyreligijnego

  • Kościół na świecie

  •  Bahrajn: gest króla Hamada

  •  Strefa Gazy: kolejne apele o pokój

  •  Malezja: konflikt o Allacha

  •  Wietnam: katolicy się bronią

  •  Wielka Brytania: byli pastorzy, ojciec i syn, kapłanami katolickimi

  •  Kamerun: pielgrzymka dzieci

  •  Kanada: 15 lat Katolickiego Studia Młodych

  • Kościół w Polsce

  •  Caritas Polska: „Paczka na Wschód” i pomoc dla Gazy

  • Kultura i społeczeństwo

  •  Bielsko-Biała: harcerze propagują akcję „Stop malarii”

  •  U źródeł soborowego przełomu: Kościół a włoskie ustawy rasowe

  •  Postawić w centrum relacji doświadczenie Boga – rozmowa z uczestnikami międzynarodowego kongresu seminarzystów

  •  Dziennik 05.01.2009 - wersja dźwiękowa

  •  Magazyn w poniedziałek

  • Papież i Stolica Apostolska



     USA: odejście polonijnego kardynała

    ◊     Ojciec Święty przyjął rezygnację z funkcji arcybiskupa metropolity Detroit w USA złożoną ze względu na wiek przez kard. Adama Maidę. 79-letni hierarcha polskiego pochodzenia kierował tą archidiecezją od 1990 r. Jego następcą Papież mianował 60-letniego bp. Allena Vignerona. Do tej pory był on ordynariuszem amerykańskiej diecezji Oakland.



    tc/ rv


    inizio pagina

     Nowy nuncjusz w Peru

    ◊     Benedykt XVI mianował nuncjuszem apostolskim w Peru abp. Bruno Musarò. 60-letni dyplomata jest Włochem i dotychczas był nuncjuszem w Gwatemali.



    tc/ rv


    inizio pagina

     Kard. Tauran o szansach i granicach dialogu międzyreligijnego

    ◊    Czy dialog teologiczny z muzułmanami jest możliwy? Pytanie to podejmuje przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego w wywiadzie opublikowanym we wczorajszym numerze dziennika L’Osservatore Romano. Kard. Jean-Louis Tauran nawiązuje do zamieszczonego niedawno na wstępie do książki włoskiego senatora Marcello Pery „Dlaczego mamy uważać się za chrześcijan? (Liberalizm, Europa, etyka)” listu Benedykta XVI. Dopatrywano się w nim zaprzeczania możliwości dialogu między religiami.

    Francuski purpurat przytacza dokładnie odnośny tekst Papieża. Napisał on do autora książki: „Dobrze wyjaśnia pan, że dialog między religiami w ścisłym sensie tego słowa nie jest możliwy. Natomiast bardzo pilny jest dialog między kulturami, który pogłębia konsekwencje kulturowe zasadniczej decyzji religijnej”. Szef watykańskiej dykasterii zwraca uwagę na wyrażenia „w ścisłym sensie tego słowa”. Podkreśla, że Papież jest zgodny z dokumentem Kongregacji Nauki Wiary „Dominus Jesus”, który rozróżnia między wiarą chrześcijańską w prawdę Boga w Trójcy Świętej a wierzeniami innych religii. Nie jest zatem możliwy dialog teologiczny chrześcijan nawet z innymi monoteistami, gdyż mają oni inną koncepcję Boga, wierząc w Słowo Boże, które jest osobą. Równocześnie jednak możliwy jest dialog z wyznawcami innych religii na tak bardzo religijne w istocie tematy, jak stworzenie, życie, rodzina, modlitwa, post czy życie wieczne – podkreśla kard. Tauran. Przytacza wypowiedziane przez Benedykta XVI na rozpoczęcie pontyfikatu słowa o potrzebie budowania mostów przyjaźni ze wszystkimi religiami.

    Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego w wywiadzie dla L’Osservatore Romano przypomina liczne watykańskie inicjatywy współpracy z wyznawcami innych religii. Duże oczekiwania wiązane są z najbliższym spotkaniem komitetu mieszanego kierowanej przez niego dykasterii i muzułmańskiego uniwersytetu al-Azhar, planowanym pod koniec lutego w Rzymie. Dialog z tradycyjnymi religiami Czarnego Lądu będzie jednym z tematów Synodu Biskupów dla Afryki. Poruszając sprawę relacji z hinduistami, kard. Tauran podkreśla, że obecny konflikt w Indiach ma charakter nie tyle religijny, co społeczno-polityczny.



    ak/ or


    inizio pagina

    Kościół na świecie



     Bahrajn: gest króla Hamada

    ◊     W odpowiedzi na apel Benedykta XVI skierowany do ambasadora Bahrajnu przy Stolicy Apostolskiej tamtejszy monarcha król Hamad ibn Isa al-Chalifa podarował wspólnocie katolickiej teren pod budowę nowego kościoła. Choć katolicy stanowią 10 procent ponad 700-tysięcznej ludności tego wyspiarskiego kraju Zatoki Perskiej, posiadają tylko jedną świątynię, oddaną do użytku w 1939 r.

    Przed niespełna trzema tygodniami Papież przyjął na audiencji pierwszego ambasadora Bahrajnu przy Stolicy Apostolskiej. W skierowanym do niego przesłaniu napisał, że w związku ze wzrostem liczby katolików w tym kraju, można by sobie życzyć kolejnych miejsc kultu dla wspólnoty katolickiej. Zdaniem agencji Asianews tak szybka odpowiedź króla Hamada na prośbę Papieża jest wyraźnym znakiem poprawy relacji między Stolicą Apostolską i Bahrajnem. Agencja przypomina, że sam król był latem zeszłego roku w Castelgandolfo, został przyjęty przez Papieża i zaprosił go do odwiedzenia swego kraju.

    kb/asianews


    inizio pagina

     Strefa Gazy: kolejne apele o pokój

    ◊     Nie ustają kościelne apele o pokój w Strefie Gazy. Specjalne oświadczenie w tej sprawie wydali uczestnicy salezjańskiego kongresu „System prewencyjny a prawa człowieka”, który odbywa się w Rzymie. Dołączają się oni do głosu zwierzchników wspólnot chrześcijańskich Ziemi Świętej oraz wczorajszego apelu Benedykta XVI. Wzywają też wspólnotę międzynarodową do interwencji w sprawie jak najszybszego zaprzestania walk oraz zapewniają o salezjańskim zaangażowaniu na rzecz wychowania młodych pokoleń do pokoju.

    Osobne dramatyczne apele, skierowane do polityków i wojskowych izraelskich oraz do przywódców Hamasu, wystosowała Pax Christi. Międzynarodowy ruch katolicki na rzecz pokoju alarmuje w sprawie potwornych skutków wojny prowadzonej w imię obłędnych idei na gęsto zaludnionym terenie. Zwraca też uwagę na podawane przez media przekłamania w sprawie genezy obecnego konfliktu, gdzie wznowienie walk było skutkiem ustania terminu rozejmu i wolą polityczną Izraela, a nie jednostronnym zerwaniem umowy przez Hamas.

    tc/ rv, misna


    inizio pagina

     Malezja: konflikt o Allacha

    ◊    „Herald”, jedyny tygodnik katolicki w Malezji – kraju, w którym 60 proc. ludności wyznaje islam – nie może być odtąd publikowany w języku malajskim. Władze zezwoliły na wydawanie go jedynie po angielsku, chińsku i tamilsku.

    „Nie pozwalają na wersję malajską naszego pisma, ponieważ wytoczyliśmy im sprawę w sądzie, gdy zakazali stosowania na oznaczenie Boga malajskiego terminu «Allach» - powiedział Radiu Watykańskiemu naczelny redaktor pisma, ks. Lawrence Andrew. – Powiedzieli, że jest on tylko dla muzułmanów. Jednak w języku malajskim nie ma innego słowa na oznaczenie Boga. Uznaliśmy, że zakazując używania tego terminu rząd naruszył wolność słowa gwarantowaną przez konstytucję. Nie jest prawdą, że chrześcijanie w Malezji nie mówią po malajsku. Od czasu uzyskania niepodległości malajski jest językiem wykładowym w państwowych szkołach publicznych, do których wszyscy uczęszczaliśmy. Ponad połowa ludności katolickiej urodziła się tutaj i jej językiem ojczystym jest malajski. Islam staje się jednak w polityce Malezji coraz bardziej obecny. Zagrożono nam karami, jeżeli nie zastosujemy się do zakazu publikowania po malajsku. Powiedziałbym, że władze stają się wobec nas agresywne” – dodał ks. Andrew.



    ak/ rv


    inizio pagina

     Wietnam: katolicy się bronią

    ◊     Prześladowani katolicy w Wietnamie nie przestają domagać się swoich praw. Ośmioro wiernych ze stołecznej parafii Thai Ha zapowiedziało, że podadzą do sądu rządowe media za fałszywą relację z ich procesów, na których byli sądzeni za udział w antyrządowych demonstracjach w sierpniu i wrześniu ubiegłego roku. Zgodnie z rozpowszechnianą przez media informacją oskarżeni mieli przyznać się do winy i prosić sąd o łaskawy wyrok. Tymczasem, jak twierdzą adwokaci i jak podają same akta sprawy, żaden z uwięzionych katolików nie przyznał się do winy.

    Również zakonnice w Vinh Long nie dają za wygraną. Od kilku tygodni siostry ze zgromadzenia św. Pawła z Chartres protestują przeciwko przebudowywaniu należącego do nich sierocińca na luksusowy hotel. Ostatnio skierowały one list do różnych organów władz, w którym domagają się, by państwo otwarcie przyznało, że dąży do unicestwienia religii. Tylko taki cel może bowiem usprawiedliwiać tak drastyczne postępowanie z naszym mieniem – czytamy w liście zakonnic.

    kb/asianews


    inizio pagina

     Wielka Brytania: byli pastorzy, ojciec i syn, kapłanami katolickimi

    ◊     Częste w ostatnich latach nawrócenia anglikanów na katolicyzm prowadzą do mało spotykanych w Kościele katolickim sytuacji. I tak w archidiecezji Birmingham od niedawna przy jednym ołtarzu można zobaczyć ojca i syna wspólnie sprawujących Eucharystię. Ron i Dominic Cosslet to byli pastorzy Kościoła anglikańskiego. 70-letni ks. Ron został wyświęcony na katolickiego kapłana w 2005 r. Jego 36-letni syn – 20 grudnia ubiegłego roku. Święcenia poprzedziły półtoraroczne studia teologii w seminarium duchownym. Jak wyznaje starsza siostra neoprezbitera, Vanessa Jones, jej brat i ojciec pociągnęli swoim przykładem całą rodzinę.

    Nawrócenia z anglikanizmu na katolicyzm nie słabną na sile. Przed rokiem wielkim echem odbiła się konwersja byłego premiera Tony’ego Blaira. Natomiast w lipcu ubiegłego roku przejściem do Kościoła katolickiego zagroziło ponad 1300 anglikańskich pastorów, niezadowolonych z dopuszczania do posługi biskupiej kobiet i homoseksualistów.

    kb/icn


    inizio pagina

     Kamerun: pielgrzymka dzieci

    ◊    Prawie 1400 dzieci przybyło na tegoroczną pielgrzymkę do sanktuarium Maryi, Matki Nadziei, w Nguélémendouka w diecezji Doumé Abong-Mbang w Kamerunie. Niektórzy przebyli prawie 400 km po bitej, gruntowej drodze, aby dotrzeć do sanktuarium.

    Jak co roku, największym problemem organizacyjnym był właśnie transport, którego koszt jest barierą nie do pokonania dla większości dzieci, pochodzących z tej jednej z najbiedniejszych części Kamerunu. Niemniej jednak pragnienie przybycia tutaj zmotywowało wiele z nich do podjęcia nawet dorywczych prac, aby zarobić na opłacenie transportu, często otwartą ciężarówką po zakurzonej w porze suchej drodze.

    Spotkanie to wpisało się w diecezjalny program duszpasterski, który po zakończeniu pierwszego synodu tej diecezji w 2006 r. podjął temat rodziny jako inspirację na siedem kolejnych lat. Tegoroczny temat „Rodzina – wspólnotą miłości” podjęty został w spotkaniach, konferencjach, homiliach, w których prowadzący pragnęli przekazać dzieciom wskazówki do życia w ich własnym rodzinach, wielodzietnych, bardzo często niepełnych, niepotrafiących często sobie radzić we współczesnym świecie, którego kryzys finansowy zaczął dotykać rodziny również w tej części świata.

    Pielgrzymce towarzyszył duch radości, wyrażanej poprzez śpiew i taniec. Niektórzy z animatorów przedstawili nowe kompozycje muzyczne, w których z właściwą sobie charyzmą podjęli temat pielgrzymki.

    Dla wielu dzieci jednak być może największe emocje w czasie trzydniowego spotkania związane były z kiermaszem zorganizowanym przez polskie siostry michalitki pracujące w Nguélémendouka. Dzieci mogły tam wygrać drobne przedmioty, jak kredki, szczoteczki do zębów czy zabawki, które z dumą zawiozły do swoich rodzin.

    Pielgrzymka organizowana jest co roku od ponad 10 lat, kiedy to ordynariuszem diecezji, został bp Jan Ozga, poprzednio długoletni proboszcz w parafii, która obecnie gościła pielgrzymów. W lutym odbędzie się jeszcze jedna pielgrzymka, w której tym razem pieszo przyjdą do sanktuarium głównie młodzież i dorośli.

    ks. M. Bujak, Kamerun


    inizio pagina

     Kanada: 15 lat Katolickiego Studia Młodych

    ◊    Koncelebrowaną Eucharystią w parafii św. Maksymiliana w Mississagua k. Toronto upamiętniono 4 stycznia 15-lecie Katolickiego Studia Młodych. Koncelebrze przewodniczył założyciel radia, ks. Marian Gil OMI. Pomysł na katolicki program radiowy pojawił się po spotkaniu z Janem Pawłem II w Denver, gdzie Papież zachęcał młodzież do głoszenia Chrystusa.

    Wracając do Toronto, młodzi zdecydowali się najpierw na rekolekcje ewangelizacyjne. Potem – jak przypomniał w homilii o. Gil – zaczęli ewangelizację w eterze: „To właśnie na antenie radia ci młodzi ludzie dawali świadectwo swojej wiary. Przyznawali się do tego, kim dla nich jest Jezus Chrystus. Spotykając Boga w swoim życiu, chcieli się dzielić radosną nowiną z innymi”.

    Katolickie Studio Młodych nadaje codziennie z Toronto program radiowy po polsku. W Internecie zamieszcza ponadto programy po angielsku. Środowisko skupione wokół radia od 1997 r. wydaje także dwumiesięcznik Rodzina. „Już wtedy niejako przeczuwaliśmy, że to właśnie tutaj w Kanadzie przyjdzie czas niesamowitego ataku na rodzinę, że to właśnie tutaj dokona się redefinicja małżeństwa. Dlatego ten dwumiesięcznik jest wyjściem naprzeciw potrzebom współczesnego świata, współczesnej rodziny” – powiedział o. Marian Gil OMI.

    W okolicach Toronto mieszka ok. 200 tys. Polaków. W kierowanym do nich programie Katolickiego Studia Młodych transmitowany jest również polski serwis z Watykanu.

    jp/ rv, Toronto


    inizio pagina

    Kościół w Polsce



     Caritas Polska: „Paczka na Wschód” i pomoc dla Gazy

    ◊    Do 7 stycznia trwa akcja Caritas Polska i Wspólnoty Polskiej „Paczka na Wschód”, której celem jest pomoc ubogim dzieciom na terenach dawnego ZSRR. Mówi o. Zdzisław Świniarski, wicedyrektor Caritas Polska.

    „Można wysyłać SMS-y o treści „Pomagam” na numer 72 902, można wpłacać środki na konto Caritas z dopiskiem „Paczka na Wschód”, ale też apel do instytucji, firm szczególnie, które produkują słodycze, odzież czy materiały potrzebne w szkole. O tym możemy pamiętać przez cały rok” – podkreślił o. Świniarski.

    W ramach akcji „Paczka na Wchód” już jutro w katedrze w Zamościu odbędzie się uroczysty koncert.

    Jednocześnie Caritas Polska rozpoczęła działania pomocowe dla poszkodowanych w konflikcie izraelsko-palestyńskim w Strefie Gazy.

    „Jesteśmy w kontakcie z Caritas Jerozolima. Właściwie potrzebne jest wszystko: lekarstwa, żywność... Bardzo trudna jest sytuacja kobiet i dzieci. Caritas Polska wysłała 20 tys. dolarów. Apelujemy do tych, którym Ziemia Święta jest bliska, by wpłacali pieniądze na konto Caritas z dopiskiem ‘Ziemia Święta’” – powiedział o. Zdzisław Świniarski.

    Obecnie największe problemy w Strefie Gazy to zapewnienie schronienia dla tysięcy osób, które straciły swoje domy w wyniku nalotów, oraz dostawy żywności.

    R. Łączny, kai


    inizio pagina

    Kultura i społeczeństwo



     Bielsko-Biała: harcerze propagują akcję „Stop malarii”

    ◊    Bielscy harcerze zachęcają do przyłączenia się do akcji „Stop malarii”, której celem jest ratowanie życia dzieci w najbardziej zagrożonych regionach Afryki. Kampania odbywa się w ramach obchodzonego obecnie „Roku braterstwa”.

    „Zbieramy pieniądze dla dzieci z Nigerii – powiedziała harcmistrz Irena Kowaliczek, rzecznik prasowy Beskidzkiego Hufca ZHP. – Dlaczego akurat z Nigerii? Mamy w Bielsku klinikę weterynaryjną doktora Bada, Nigeryjczyka. Dzieci go lubią i uważaliśmy, że będzie bardzo wychowawcze, jeśli dzieci nauczą się pomagać komuś, kto już pomaga. Pan doktor wspiera dzieci Afryki w swojej ojczyźnie”.

    W ramach kampanii Polski Czerwony Krzyż zakupi 10 tys. wytrzymałych siatek przeciwko komarom. Mają one zapewnić skuteczną ochronę przed zakażeniem malarią.

    R. Łączny, kai


    inizio pagina

     U źródeł soborowego przełomu: Kościół a włoskie ustawy rasowe

    ◊    Minioną niedawno 70. rocznicę ogłoszenia we Włoszech faszystowskich „ustaw rasowych” upamiętniono 16 grudnia w Rzymie specjalną konferencją. Odbyła się ona w gmachu włoskiego parlamentu na Montecitorio, gdzie przed 70 laty przyjęto prawodawstwo skierowane przeciw Żydom. Przy tej okazji przewodniczący Izby Deputowanych Gianfranco Fini nazwał je „wstydliwą kartą włoskiej historii” i jedną z najmroczniejszych chwil w dziejach narodu. Powiedział także:

    „Faszystowska ideologia sama nie wyjaśnia hańby ustaw rasowych. Trzeba pytać, dlaczego włoskie społeczeństwo jako całość dostosowało się do antyżydowskiego prawodawstwa i dlaczego, prócz pewnych świetlanych wyjątków, nie odnotowano szczególnych przejawów oporu. Nawet, co z przykrością stwierdzam, ze strony Kościoła katolickiego”.

    Jednak w tym, co dotyczy Kościoła, Fini minął się z prawdą. Zwrócili na to od razu uwagę badacze kościelnej historii tego okresu, którzy przypomnieli natychmiastowe reakcje Kościoła, a zwłaszcza papieża Piusa XI. Znany jezuicki historyk o. Giovanni Sale na łamach tygodnika Famiglia Cristiana wprost zarzucił włoskiemu politykowi zamaskowaną próbę wybielenia faszyzmu przez zrzucenie odpowiedzialności za jego winy na całe społeczeństwo i Kościół. Przypomnijmy tu, że obecny przewodniczący Izby Deputowanych działał przez wiele lat w skrajnie prawicowym Włoskim Ruchu Społecznym, który otwarcie bronił faszystowskiej przeszłości. Stając na jego czele, Gianfranco Fini doprowadził z czasem to ugrupowanie do zmiany nazwy i odcięcia się od wielu błędów Mussoliniego, w tym także od przejętego z ideologii hitlerowskiej antysemityzmu. Przytoczone przemówienie idzie wprawdzie po linii zerwania ze złym dziedzictwem faszyzmu. Pod wielu względami należy je cenić – uważa prof. Andrea Riccardi z rzymskiej Wspólnoty św. Idziego. Nie można jednak zarzucać Kościołowi, że nie opierał się ustawom rasowym. Czynił to zarówno wówczas, gdy je wprowadzano, jak i później, kiedy niósł pomoc Żydom podczas niemieckiej okupacji Włoch.

    Obszerną, archiwalnie udokumentowaną odpowiedź na podniesiony przez Finiego zarzut opublikował w dzienniku L’Osservatore Romano z 20 grudnia 2008 r. bp Sergio Pagano. Prefekt Tajnego Archiwum Watykańskiego już w tytule artykułu przytacza słowa, które w związku z ogłoszeniem ustaw rasowych wypowiedział Pius XI: „Jestem naprawdę rozgoryczony – jako papież i jako Włoch”.

    Bp Pagano zwraca uwagę, że zwłaszcza od kiedy Archiwum Watykańskie w pełni udostępniło w 2006 r. dokumenty z okresu pontyfikatu Achille Rattiego, prawda o reakcji Kościoła na ustawy rasowe jest historykom dobrze znana. Ukazano ją w najnowszych publikacjach. Reakcja Piusa XI była ostra. Również Pius XII, choć działając w trudniejszych warunkach stosował inną taktykę dyplomatyczną, zachował krytyczną postawę swego poprzednika wobec rasizmu i totalitaryzmu. Zresztą wcześniej przez blisko 10 lat kard. Eugenio Pacelli ściśle z nim współpracował jako sekretarz stanu. Jego notatki ze stałych audiencji, będące tego świadectwem, mają być wkrótce opublikowane.

    Prefekt Tajnego Archiwum Watykańskiego przypomina, że już 13 kwietnia 1938 r. Kongregacja Seminariów i Uniwersytetów wydała okólnik do wszystkich biskupów oraz rektorów i przełożonych uczelni, zalecający odpieranie szerzonych wówczas teorii rasistowskich. Równocześnie papież starał się wpłynąć na Mussoliniego, niestety coraz bardziej zbliżającego się do Hitlera. Kiedy w maju 1938 r. wódz włoskiego faszyzmu gościł go w Rzymie, papież, by uniknąć spotkania z niemiłym gościem, udał się nieoczekiwanie do Castelgandolfo, gdzie wcześniej nigdy poza okresem letnim nie przebywał. Po powrocie zlecił w czerwcu, by amerykański jezuita, o. John La Farge, przygotował pierwszą redakcję encykliki potępiającej rasizm. 15 lipca na audiencji dla grupy sióstr zakonnych – w dzień po ogłoszeniu przez dziesięciu włoskich uczonych „Manifestu rasistowskiego” – wspomniał o realnym niebezpieczeństwie apostazji, podkreślając, że „katolicki znaczy powszechny”, a dyskryminacja rasowa niezgodna jest z wiarą. Podobnie potępił rasizm i nacjonalizm, przemawiając 21 lipca do asystentów Akcji Katolickiej. A tydzień później mówił do alumnów Kolegium Rozkrzewiania Wiary:

    „Zapomina się, że cały rodzaj ludzki jest tylko jedną wielką, powszechną ludzką rasą. Nie można jednak zaprzeczyć, że w tej powszechnej rasie jest też miejsce na poszczególne rasy, jak i narodowości jeszcze bardziej szczegółowo zróżnicowane. Można spytać, dlaczego Włochy miałyby naśladować Niemcy. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, jeśli chce się uniknąć poważnych niebezpieczeństw, grożących między innymi utratą własnego imienia i pojęcia rzeczy”.

    Przemówienie, które ukazało się 30 lipca na łamach L’Osservatore Romano, wzbudziło gniew Mussoliniego. Faszystowskie władze zakazały jego publikacji uniwersytetowi katolickiemu w Mediolanie. Natomiast organizacje żydowskie wyrażały wdzięczność papieżowi. Alliance Israélite Universelle pisała:

    „Dziś przemówił Rzym – to znaczy najwyższy autorytet moralny w cywilizowanym świecie. Alliance Israélite cieszy się, mogąc z wyrazami nadziei złożyć hołd tak wzniosłej wypowiedzi”.

    W okresie od września do listopada 1938 r. wydano we Włoszech szereg ustaw dotyczących rasy. Pierwsza, z 5 września, zakazywała – pod sam koniec wakacji – powrotu do szkół państwowych żydowskim uczniom i nauczycielom. Następnego dnia Pius XI, przyjmując pielgrzymkę katolickiej rozgłośni radiowej z Belgii, zaimprowizował słowa, które obiegły świat, choć ich w publikacjach watykańskich nie zamieszczono, bo spontanicznych papieskich uzupełnień z góry przygotowywanych tekstów wówczas tam nie odnotowywano:

    „Abrahama określa się jako naszego patriarchę, naszego przodka. Antysemityzm to odrażający ruch, z którym my, chrześcijanie, nie powinniśmy mieć nic wspólnego. Antysemityzm jest niedopuszczalny. Duchowo wszyscy jesteśmy Semitami”.

    Trzy dni później – jak notował w swych zapiskach kard. Pacelli – papież kazał o. Pietro Tacchi Venturi SJ poinformować Mussoliniego o głębokim smutku, jakim go napełnia uleganie Włoch niemieckiemu antysemityzmowi. O. Tacchi Venturi, wybitny jezuicki historyk zaprzyjaźniony z Mussolinim, służył jako pośrednik między nim a Watykanem. Okazało się to skuteczne w obronie Akcji Katolickiej przed atakami faszystów, ale w kwestii ustaw rasistowskich było bezowocne. Jak zanotował prał. Domenico Tardini, przyszły kardynał sekretarz stanu, 23 października jezuita powiadomił Piusa XI, że władze będą karać księży za śluby niezgodne z włoskim prawem. A ustawy rasowe zabraniały Włochom małżeństw nawet z katolikami żydowskiego pochodzenia. Godziło to wprost w konkordat, który zobowiązywał państwo do przestrzegania w sprawach małżeńskich norm prawa kanonicznego. Jednak rząd w kwestiach rasy nie był skłonny do żadnych ustępstw. Faszystowskie Ministerstwo Kultury Ludowej zabroniło czasopismom publikacji jakichkolwiek krytyk rasizmu, i to także niemieckiego. Słysząc te rzeczy, papież powiedział:

    „Ależ to absurdalne! A ja się wstydzę... wstydzę się, że jestem Włochem. I proszę, by ojciec powiedział o tym Mussoliniemu! Ja, nie jako papież, ale jako Włoch wstydzę się! Naród włoski stał się stadem głupich owiec. Będę mówił, nie będę się bał. Zależy mi na konkordacie, ale jeszcze bardziej chodzi mi o sumienie. Nie proszę też Mussoliniego, by bronił Watykanu. Choćby plac był pełen ludzi, nie będę się bał! Jestem naprawdę rozgoryczony – jako papież i jako Włoch!”.

    W artykule opublikowanym przed dwoma tygodniami w L’Osservatore Romano prefekt Archiwum Watykańskiego nawiązuje do pojawiającej się czasem opinii, że Pius XI w walce z ideologiami totalitarnymi był osamotniony. Bp Pagano przyznaje, że pewni ludzie Kościoła nie byli tak odważni i „profetyczni” jak papież. Wymienia takich duchownych, jak ówczesny nuncjusz we Włoszech, abp Francesco Borgongini Duca, o. Agostino Gemelli OFM, wspomniany już o. Tacchi Venturi SJ czy niektórzy inni jezuici piszący wtedy w La Civiltà Cattolica. Jego zdaniem dążyli oni w dobrej wierze do złagodzenia starcia z faszyzmem, by osiągnąć w ten sposób zmianę jego stanowiska w kwestiach rasowych, ale nie dostrzegali – tak jak papież – niebezpieczeństw wiążących się z faszystowską doktryną rasy. Byli jednak włoscy biskupi, którzy w uroczystość Objawienia Pańskiego 1939 r. – dokładnie 70 lat temu – zajęli wyraźne stanowisko przeciw dyskryminacji rasowej Żydów. Uczynili to kardynałowie Ildefonso Schuster z Mediolanu i Giovanni Battista Nasalli Rocca z Bolonii oraz delegat apostolski w Turcji, abp Angelo Roncalli, przyszły Jan XXIII. Prefekt Tajnego Archiwum przypuszcza, że zbieżność tych wypowiedzi nie była przypadkowa, ale wiązała się z dyskretnymi wskazówkami przekazanymi drogą dyplomatyczną. Także inni biskupi Italii protestowali przeciw ustawom rasowym, a wielu opublikowało w biuletynach diecezjalnych – wbrew faszystowskiej cenzurze – włoski przekład wspomnianego okólnika Kongregacji Seminariów i Uniwersytetów o teoriach rasistowskich. Nawet grupa należących do partii faszystowskiej katolików z Reggio Calabria wystosowała list otwarty do Mussoliniego, krytykując jego postępowanie wobec Ojca Świętego i także ustawy rasowe.

    Wśród zachowanych w watykańskich archiwach wyrazów wdzięczności Żydów względem Piusa XI jest też przesłanie z Polski. Pisał je 13 sierpnia 1938 r. Maurycy Widerszal:

    „Wasza Świątobliwość! Piszący te słowa jest Żydem z urodzenia, ale duszą, sercem i krwią stuprocentowym Polakiem, miłującym ojczyznę, gdzie zmarli jego przodkowie. Dziękuję Waszej Świątobliwości za odważne napomnienie możnych i za słowa poparcia dla uciśnionych”.

    Aleksander Kowalski


    inizio pagina

     Postawić w centrum relacji doświadczenie Boga – rozmowa z uczestnikami międzynarodowego kongresu seminarzystów

    ◊    4 stycznia zakończył się 5. międzynarodowy kongres seminarzystów, zorganizowany w ośrodku fokolarińskim w Castelgandolfo. O doświadczeniu tego spotkania oraz poruszanej w trakcie obrad problematyce mówią uczestniczący w kongresie diakoni z Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach: Piotr Kontny, Marcin Ditrich i Krzysztof Matuszewski.

    Piotr Kontny: Dla mnie było to przede wszystkim spotkanie z braćmi z innych seminariów z całego świata. Na tym kongresie mogliśmy razem nie tylko słuchać treści przekazywanych nam przez formatorów, ale przede wszystkim podzielić się doświadczeniami z naszych seminariów, tym, czym żyjemy, także naszymi problemami, i znaleźć w tych spotkaniach drogę do Pana Boga.

    Marcin Ditrich: Było to spotkanie ludzi z całego świata. Nie czuło się między nami różnic, wynikających z koloru skóry, kraju, mentalności, kultury. Była to wymiana doświadczeń i skupienie się na fakcie, że pośrodku nas jest Jezus. On jest zawsze tam, gdzie człowiek się na Niego otwiera. Takiego otwarcia się na Jezusa można było doświadczyć podczas tego kongresu.

    Krzysztof Matuszewski: Było to przepiękne doświadczenie powszechności, katolickości Kościoła. Osoby z różnych stron świata rozmawiały o wspólnych problemach. Okazuje się, że mamy podobne spojrzenie. Widzimy też te same trudności związane z przyszłym życiem kapłańskim. Czuło się głęboko, że wszystkim zależy na tym, by w centrum stawiać doświadczenie Boga – Jezusa Chrystusa i od tego wychodzić. Ten kongres był próbą, jak podejść do tego na serio, jak dobrze spotkać się z Bogiem, osobiście i we wspólnocie, by móc Go później przekazywać, by było to Jego dzieło, nie tyle nasz aktywizm, nasza praca, co Boża sprawa.

    - Temat kongresu dotyczył relacji międzyludzkich. Jaka problematyka została poruszona podczas obrad?

    Krzysztof Matuszewski: Zastanawialiśmy się nad tymi problemami w kontekście współczesnego świata. Mówi się, że coraz więcej ludzi przewija się przez nasze życie. Jednak okazuje się, że coraz mniej spotykamy się z konkretnym człowiekiem, z jego historią i problemami. Próbowaliśmy spojrzeć na to z tej strony, że każdy jest kimś wyjątkowym i stąd konieczność budowania relacji – to jest droga do spotkania z Bogiem w drugim człowieku. Ta konieczność jest wyzwaniem naszego przyszłego życia i w ogóle XXI wieku. Widzimy dobrze, że coś jest nie tak. Dzisiaj ludziom bardzo trudno jest komunikować się ze sobą, mówić o tym, co czują, co ich boli. Idąc do drugiego człowieka, tych podstawowych rzeczy trzeba się uczyć, aby jednoczyć się z każdym człowiekiem, oczywiście do tej granicy, którą jest grzech, a zatem nie w grzechu, lecz w tym, co dobre. Trzeba starać się miłować człowieka bez względu na to, jaki on jest. Zresztą to jest cała Ewangelia. Takie jest przesłanie Jezusa Chrystusa: jeden jest nasz Ojciec w niebie, a my wszyscy jesteśmy Jego synami.

    Piotr Kontny: Pewien teolog powiedział, że technika pokonała dziś każdą odległość, ale nie stworzyła żadnej bliskości. Podczas kongresu poruszono m.in. problemy naszej komunikacji, np. internetu czy telefonów komórkowych. Wprawdzie w różnych seminariach, także i u nas, akurat nie można mieć komórek, ale widzimy sami, że nasi znajomi i przyjaciele często korzystają z tych środków i porozumiewają się na wielkie odległości. Jednak bardzo trudno jest się podzielić z rodziną czy przyjaciółmi tym, co czujemy, co przeżywamy. Tak dzieje się też w seminarium. Każdy zamyka się w swoim pokoju, spędza czas przy komputerze czy ogląda telewizję, przez co zamyka się też na drugiego. Ten kongres miał nam uświadomić, że właśnie przez tego brata, którego Pan Bóg stawia w danym momencie obok mnie, chce mi coś powiedzieć. Tego też, a nie innego brata, mam obok siebie i przez niego mam do Boga zdążać.

    Marcin Ditrich: Relacje to był główny problem poruszony na kongresie. Były też poruszane tematy dotyczące sytuacji Kościoła w świecie, w krajach, z których pochodzili uczestnicy. Wyrażało się to przez różnego typu doświadczenia opisywane przez księży czy kleryków. Dotykaliśmy też trudności współczesnego księdza czy kleryka, np. problemów związanych z celibatem, z wzajemnymi relacjami.

    Krzysztof Matuszewski: Z nawiązania do duchowości jedności, zaproponowanej przez Chiarę Lubich, a także z rozmów wynikało, że kryzys to jest bardzo dobry znak. To jest droga do czegoś pozytywnego, do spotkania z Bogiem i uczynienia z tego takiej odskoczni. Prosto mówiąc, największym kryzysem jest kryzys Jezusa Chrystusa na krzyżu, Jego krzyk „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Tam, w tym kryzysie powstał Kościół. W tym największym akcie opuszczenia Jezus Chrystus rodzi Kościół. W nawiązaniu do tego była mowa o tym, że doświadczenie naszych kryzysów jest miejscem spotkania z krzyżem, z Bogiem i drogą do tego, aby powstało nowe życie. Chodzi o przyjęcie krzyża, które rodzi zmartwychwstanie, rodzi coś nowego. Nie patrzy się tylko na negatywy, ale w nich widzi się drogę do czegoś nowego.

    Piotr Kontny: Jeśli chodzi o relacje, to dotyczą one m.in. kobiet, które księża spotykają. Czasem są tu relacje trudne i w tym kontekście pojawiło się pytanie, które Jezus postawił Piotrowi: „Czy kochasz mnie więcej?”. W tym miejscu Chiara Lubich wyjaśniała, że ksiądz jest osobą, która ma powszechną miłość do każdego, miłość, która nie ma się skupiać na jednej osobie. Jeżeli rodzi się jakaś relacja, np. z kobietą, która może się spodobać, wtedy trzeba być bardzo uważnym, unikać np. spotkań sam na sam, dbać o postawę miłości wobec wszystkich. Chiara mówiła też: „Bądźcie posłuszni temu, co mówi wam spowiednik. On jest dla was zastępcą Chrystusa na ziemi”. Te problemy, z którymi spotykamy się np. w kontekście parafii, trudności w relacji z kobietami, też zostały poruszone i przytoczono wiele doświadczeń z różnych seminariów.

    - A na co zwracali uwagę księża i klerycy, którzy dawali świadectwo podczas obrad kongresu?

    Marcin Ditrich: Mnie zapadło w pamięci szczególnie jedno świadectwo księdza dotyczące celibatu. Mówił on, że celibat to nie jest ograniczenie w pracy, ale droga, na której możemy rozwijać się i dążyć do świętości. Celibat ma nam pomagać w pracy, w służbie i otwartości na wszystkich.

    Piotr Kontny: Innym wymownym świadectwem było np. to, które dał ksiądz z Hiszpanii. Podróżując metrem, spotykał zawsze jakichś ludzi. Postanowił po prostu w drodze zagadywać ich i pytać, jak się czują. Wielu nie odpowiadało, było to dla nich trudne. Wspomniał jednak 200 osób, z którymi w ciągu pięciu lat nawiązał relacje i z którymi utrzymuje kontakt. Oni zapraszali go później do siebie, a potem np. ich dzieciom udzielał pierwszej Komunii Świętej. Zrodziły się zatem wspaniałe relacje. Był to przykład, jak możemy wykorzystać zasadniczo każdą chwilę naszego życia, nawet będąc w podróży. Nie tylko w kościele mamy żyć miłością. Czasem widać taką schizofrenię: w kościele modlimy się, miłujemy, a potem wychodzimy i żyjemy trochę inaczej. A w życiu ma być właśnie zjednoczenie tych dwóch elementów.

    Krzysztof Matuszewski: W tych świadectwach bardzo uderza fakt, że jest to Ewangelia w jakiś sposób wysłuchana, przyjęta i przeżyta, a później opowiadana. Gdy przychodzi kryzys, powstaje pytanie, jak wtedy być dobrym księdzem, jak sobie radzić. A odpowiedź jest prosta: mamy żyć chwilą obecną, w której bardzo konkretnie objawia się wola Boża. I wtedy jest dużo do zrobienia. Pytajmy się Pana Boga, co On w danym momencie od nas chce, nie o to, co będzie chciał za 10, 20 lat itd., bo to jest rzecz absurdalna, ale tu i teraz. W ten sposób wyraźnie się pokazuje, że Ewangelia jest życiem, jest Jezusem Chrystusem. To jest Ktoś, kto ciągle żyje, jest między nami i rodzi żywy Kościół, a nie jakaś historia, którą wspominamy i przy której ewentualnie się powzruszamy w kościele, a później zrzucamy maskę i wracamy do swojego życia. Podobnie jak liturgia przechodzi w życie, tak osobiste spotkanie z Bogiem przedłuża się na życie we wspólnocie.

    - Współcześnie relacje charakteryzuje pewna tymczasowość. W seminarium przebywa się razem przez kilka lat, a potem każdy idzie inną drogą. Inaczej też przeżywa się relacje ze środowiskiem pochodzenia, z rodziną, przyjaciółmi. Jednak każdy nosi w sobie potrzebę ludzkich więzi. Czy w czasie kongresu rzucone zostało jakieś światło na ten aspekt, z jednej strony życie w celibacie, a z drugiej potrzebę więzi, zakorzenienia, która może być pewnym wyzwaniem w codzienności?

    Krzysztof Matuszewski: Akcent był położony na ten element boski, nadprzyrodzony. Jaka jest twoja tożsamość, chrześcijaninie? Kim jesteś? Kim jesteś jako ksiądz? – Twoją podstawową sprawą przy budowaniu relacji jest odniesienie do Boga, ta relacja nadprzyrodzona. Stąd wypływa fakt, że jesteśmy posłani do wszystkich, a nie do tych przez nas wybranych. I w świadectwach księży, którzy się wypowiadali, a także w doświadczeniu Chiary Lubich i innych założycieli Focolare uderzało to, że tę sprawę „załatwia” Pan Bóg. Doświadczenie Pana Boga, tej więzi nadprzyrodzonej, tworzy głębokie relacje ludzkie. Ta przyjaźń jest podniesiona na wyższy poziom. I są to historie trwające 50 i więcej lat. Możliwości Bożego działania przy wiązaniu tego, co ludzkie, są o wiele większe. Weźmy pod uwagę spojrzenie na rodzinę. Matka jest dla mnie bardziej mamą, kiedy patrzę na nią po Bożemu. Zatem do tego, co jest naszą codziennością, dochodzi coś więcej, czyli ten element boski. To jest swego rodzaju mistyka codzienności.

    Piotr Kontny: Myślę, że bardzo ważne jest podkreślenie tego, że to nie są tylko ludzkie relacje. My mamy kochać każdego człowieka. I nieważne jest, czy to mój brat w seminarium czy potem ktokolwiek inny na parafii. Chodzi o to, by kochać Jezusa, który jest w drugim człowieku. To On czyni z nas rodzinę. Najpierw, jak wiadomo, w domu rodzinnym jest to naturalna relacja. Ale później jest to możliwe dzięki temu, że gromadzimy się jako chrześcijanie, a tam, „gdzie dwóch albo trzech…”, On jest między nami. I rodzenie Chrystusa między nami poprzez relacje powoduje, że stajemy się dla siebie rodziną, tam, gdzie jesteśmy. I dla mnie nie jest ważne, czy jestem w seminarium, czy potem w parafii. Ważne, żeby kochać każdego, kto jest obok mnie. To jest podstawa. Powiedzieliśmy, że ksiądz też potrzebuje relacji, gdy jest np. na parafii. Nie zawsze jesteśmy z tymi, z którymi wzrastamy w seminarium. Dlatego istnieją np. grupy księży, tak zwanych „focolarinów”, którzy spotykają się raz na tydzień, dzielą radościami, starają się wspólnie rozwiązać problemy, być dla siebie oparciem, ale też iść razem z Jezusem.

    Marcin Ditrich: Wspólnota buduje człowieka, dodaje siły. Gdy dzielimy się swoimi doświadczeniami, tym, jak żyjemy Ewangelią, jak pomagamy ludziom, jak ludzie nam pomagają, wtedy otrzymujemy też łaskę do tego, aby wychodzić do ludzi, którzy nieraz bywają naszymi wrogami czy nieprzyjaciółmi. Chiara Lubich też mówi, żeby kochać nieprzyjaciół. Najbardziej uderzająca w tym wszystkim jest prostota. To nie jest żadna trudna teologia, ale 100 proc. Ewangelii. Mamy żyć Ewangelią, w każdym człowieku widzieć Chrystusa, bo sam Jezus mówi: „Byłem głodny, byłem spragniony…”. On jest w drugim człowieku.

    Krzysztof Matuszewski: To się wydaje takie cukierkowe, gdy słyszy się słowa: „miłować wszystkich”, „miłujmy się jak bracia”. Wiemy, że na tym polega chrześcijaństwo, ale wyrzuciliśmy to gdzieś na margines. Natomiast głębia tego polega na tym, że jeżeli szczerze próbujemy kochać każdego, to jest to konsekwencja czegoś trudniejszego, mianowicie przyjęcia krzyża. Bo nasza upadła natura dąży do czegoś innego i, niestety, nie wystarczy powiedzieć po prostu: „uśmiechajmy się do siebie”. Szczerze mówiąc, uśmiech, który bije od ludzi, jest owocem doświadczenia wielkiego krzyża, wynika z jakiejś rzeczy przeżytej, ofiary złożonej swoim życiem Panu Bogu. To rodzi radość, którą nazywamy pełną, a nie jest jakimś tanim, chwilowym entuzjazmem. To zbyt mało powiedzieć: „miłujmy się i to wystarczy”, bo to jest konsekwencja trudnego wyboru. Potwierdza to swoim życiem Jezus Chrystus: gdzie jest największy akt miłości? No właśnie w ukrzyżowaniu, w tym darze z siebie.

    Piotr Kontny: Jeden z teologów, prof. Giuseppe Maria Zanghì, powiedział, że trzeba spalić własne „ja”. Na tej śmierci własnego „ja” buduje się dopiero relacje z innymi. Na krzyżu Chrystus rozlał swoje serce na cały Kościół, stąd Kościół wypływa. Dopóki nasze „ja” nie umrze, dopóki będziemy budować relacje, wychodząc od tego, kto mi się podoba, kogo lubię, kogo nie lubię, kto jest fajny, a kto nie, dopóty daleko nie zajdziemy. Chrystus kochał wszystkich, szczególnie tych, którzy byli względem Niego nieprzyjaźni.

    Krzysztof Matuszewski: To wymaga także pewnego ćwiczenia. To nie jest „hop-siup”, że oto teraz wskakujemy na wyższy poziom i miłujemy wszystkich. Jako ludzie mamy możliwość rozpoczynania od nowa i starania się o wykonywanie małych kroków. Stąd też kładzie się akcent na to, że chwila obecna jest miejscem wyjścia ku drugiemu człowiekowi, a nie na planowanie, jak będę zbawiać świat za 20 lat. To są konkrety, ale widać w nich głębię. Takie życie, odniesienie do bliźnich, daje pełniejszy obraz wspólnoty, bo widzi się Boga, który sam jest wspólnotą, Trójcą Świętą. To jest chrześcijaństwo – moje odniesienie do drugiego i drugiego do mnie, miłość, która krąży, to jest to, co buduje. I o tym też chciał nas przekonać Chrystus.

    Rozm. M. Ignacik SJ/ rv


    inizio pagina

     Dziennik 05.01.2009 - wersja dźwiękowa

    ◊    Posłuchaj:

    inizio pagina

     Magazyn w poniedziałek

    ◊    W programie:

    - reportaż Pawła Jurka o ormiańskiej wigilii;

    - audycja Aleksandra Kowalskiego „Wspólne dziedzictwo” (reakcja Piusa XI na ustawy rasowe we Włoszech).



    Słuchaj:


    inizio pagina

    Biuletyn Radia Watykańskiego jest rozsyłany gratis na adresy abonentów. Jak dokonać prenumeraty lub jak z niej zrezygnować informujemy na stronie www.radiovaticana.org/polski