![]() | ![]() |

26/01/2009
Papież do nowego ambasadora Francji o bioetyce, kryzysie gospodarczym i dialogu Kościoła z państwem
◊ Ubiegłoroczna wizyta papieska we Francji była okazją, by zobaczyć żywotność wspólnoty katolickiej w tym kraju. Podkreślił to Benedykt XVI, spotykając się z nowym francuskim ambasadorem przy Stolicy Apostolskiej. Stanislas Lefebvre de Laboulaye złożył dziś listy uwierzytelniające. Papież podkreślił, że Kościół gotowy jest do współpracy dla wspólnego dobra, odpowiadając na zaproszenie prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Katolicy z uwagą i zadowoleniem przyjęli jego słowa o znaczeniu dla narodu wkładu duchowego jako wielkiego bogactwa, którego nie można odrzucać.
W przesłaniu skierowanym do dyplomaty Benedykt XVI nawiązuje m.in. do debaty bioetycznej w kontekście przygotowywanej rewizji francuskiego prawa w tej dziedzinie. Wyraża uznanie dla głęboko humanitarnych konkluzji parlamentarnej misji informacyjnej o potrzebie polepszenia opieki nad chorymi w ostatniej fazie życia. Równocześnie życzy, by ta sama mądrość związana z uznaniem nienaruszalności każdego ludzkiego życia doszła w pełni do głosu przy reformie ustawodawstwa bioetycznego. Przypomina ważny wkład francuskiego episkopatu w tę debatę i wskazania zawarte w niedawnym dokumencie Kongregacji Nauki Wiary o problemach bioetyki. Nawiązując do odczuwanego również we Francji kryzysu gospodarczego, Papież przypomina konieczność ochrony przed jego skutkami zwłaszcza najuboższych warstw ludności. Przyznaje, że kryzys jest źródłem cierpień i niepokojów, ale też okazją do uzdrowienia mechanizmów finansowych i skierowania ekonomii ku większej trosce o człowieka. Ojciec Święty wyraża też zadowolenie ze znaczenia, jakiego nabrał oficjalny dialog francuskiego rządu z Kościołem.
Nowy ambasador Francji przy Stolicy Apostolskiej ma 62 lata. Stanislas Lefebvre de Laboulaye był poprzednio ambasadorem na Madagaskarze, a ostatnio w Rosji. W przesłaniu przekazanym Papieżowi zadeklarował, że państwo nie zamierza spychać religii w sferę prywatną. Jego zdaniem zasady wolności sumienia zapewniają respektowanie religii oraz ich udział w publicznej debacie w duchu otwarcia, dialogu i tolerancji.
ak/ rv
Wizyta „ad limina Apostolorum” biskupów z Rosji
◊ Wizytę ad limina rozpoczęli katoliccy biskupi z Federacji Rosyjskiej. Na prywatnych audiencjach Benedykt XVI przyjął wszystkich czterech hierarchów tego kraju.
Katolicy są w Rosji niewielką mniejszością. Jest ich niespełna 800 tys., co stanowi 0,6 proc. społeczeństwa, liczącego ponad 130 mln obywateli. Kościół katolicki odrodził się w Rosji po upadku Związku Radzieckiego w 1991 r. Jego struktury składają się z jednej archidiecezji w Moskwie, trzech diecezji: w Saratowie, Irkucku, Nowosybirsku, jednej prefektury apostolskiej w Jużnosachalińsku oraz egzarchatu apostolskiego dla katolików obrządku bizantyjskiego. Rosyjski Kościół posiada tylko jedno wyższe seminarium duchowne, które znajduje się w Sankt Petersburgu. Religią tradycyjną jest w Rosji prawosławie. Pokaźną liczbę stanowią też jednak agnostycy i niepraktykujący. Relacje dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską zostały nawiązane jeszcze w epoce Związku Radzieckiego w 1990 r. Konferencja episkopatu powstała w 1999 r. Na jej czele stoi obecnie bp Joseph Werth SJ z Nowosybirska.
Zdaniem metropolity Moskwy abp. Paola Pezziego największym osiągnięciem tamtejszego Kościoła jest już samo jego odrodzenie, a największym wyzwaniem, świadczenie wraz z prawosławnymi o Chrystusie w codziennym środowisku życia:
„Najbardziej wzruszające jest samo odrodzenie wspólnoty katolickiej po latach wielkich prześladowań i prawdziwego męczeństwa, jej wielkie oddanie chrześcijaństwu i biskupom, których przecież nie znali. Nie można zapominać, że Rosja jest krajem, w którym pomimo wieloletniego panowania ateizmu i otwartej walki z Kościołem chrześcijaństwo pozostało głęboko zakorzenione w narodzie. Oczywiście jest to chrześcijaństwo, które dziś trzeba przeżyć na nowo, w pełni świadomie, jako doświadczenie wiary. Człowiek w Rosji, podobnie jak na całym świecie, musi się spotkać z Chrystusem, aby w tym spotkaniu znaleźć odpowiedź na pytanie o sens własnego życia. W tym właśnie chcemy pomagać, dając wraz z Kościołem prawosławnym wspólne świadectwo”.
Abp Pezzi bardzo pozytywnie ocenił też ekumeniczne relacje z Cerkwią prawosławną. W jego przekonaniu w Rosji nie chodzi już tylko o dialog, lecz o kształtowanie faktycznej drogi do pełnej jedności.
kb/ rv
Program papieskiej wizyty w Kamerunie i Angoli
◊ Tydzień trwać będzie papieska pielgrzymka na Czarny Ląd. Papież odwiedzi stolice Kamerunu i Angoli. Watykańskie biuro prasowe ogłosiło szczegółowy program podróży Benedykta XVI. Odbędzie się ona w dniach od 17 – 23 marca.
wtorek 17 marca
godz. 10:00 – wylot z międzynarodowego lotniska Fiumicino do stolicy Kamerunu Jaunde;
godz. 16:00 – przylot na międzynarodowe lotnisko Nsimalen w Jaunde. Ceremonia powitania (przemówienie Ojca Świętego);
środa 18 marca
godz. 8:00 – prywatna Msza św. w kaplicy nuncjatury apostolskiej w Jaunde;
godz. 10:00 – kurtuazyjna wizyta u prezydenta Republiki Kamerunu (Pałac Jedności);
godz. 11:15 – spotkanie z biskupami Kamerunu w kościele Chrystusa Króla w Tsinga, w Jaunde (przemówienie Ojca Świętego);
godz. 12:45 – obiad w nuncjaturze apostolskiej;
godz. 16:45 – nieszpory z biskupami, księżmi, diakonami, osobami zakonnymi, przedstawicielami ruchów kościelnych oraz innych wyznań chrześcijańskich (bazylika Maryi Królowej Apostołów w dzielnicy Mvolyé; homilia Ojca Świętego);
czwartek 19 marca
godz. 08:45 – spotkanie z przedstawicielami wspólnoty muzułmańskiej (nuncjatura apostolska; przemówienie Ojca Świętego);
godz. 10:00 – Msza św. z okazji publikacji Instrumentum Laboris na II Zgromadzenie Specjalne Synodu Biskupów dla Afryki (stadion Amadou Ahidjo w Jaunde; przemówienie Ojca Świętego);
godz. 16:30 – spotkanie z chorymi (Ośrodek im. kard. Paula Émile’a Légera w Jaunde; przemówienie Ojca Świętego);
godz. 18:30 – spotkanie z członkami Rady Specjalnej Synodu Biskupów dla Afryki (nuncjatura apostolska; przemówienie Ojca Świętego);
godz. 19:30 – kolacja z członkami Rady Specjalnej Synodu Biskupów dla Afryki, kardynałami, biskupami i członkami orszaku papieskiego (nuncjatura apostolska);
piątek 20 marca
godz. 7:00 – Msza św. w kaplicy nuncjatury apostolskiej;
godz. 10:00 – ceremonia pożegnania na lotnisku Nsimalen w Jaunde (przemówienie Ojca Świętego);
godz. 10:30 – odlot z Jaunde do Luandy w Angoli;
godz. 12:45 – przylot na lotnisko Quatro de Fevereiro w Luandzie; ceremonia powitania (przemówienie Ojca Świętego);
godz. 17:00 – wizyta kurtuazyjna u głowy państwa (pałac prezydencki; przemówienie Ojca Świętego);
godz. 17:45 – kolacja z biskupami;
sobota 21 marca
godz. 10:00 – Msza św. z udziałem biskupów, księży, osób zakonnych, członków ruchów kościelnych i katechistów Angoli oraz Wysp Świętego Tomasza i Książęcej (kościół św. Pawła; homilia Ojca Świętego);
godz. 16:30 – spotkanie z młodzieżą (stadion dos Coqueiros; przemówienie Ojca Świętego);
niedziela 22 marca
godz. 10:00 – Msza św. z biskupami należącymi do Międzyregionalnego Spotkania Biskupów Południowej Afryki (błonia Ciamangola; homilia Ojca Świętego);
Modlitwa Anioł Pański (rozważanie Ojca Świętego);
godz. 16:45 – spotkanie z przedstawicielami ruchów katolickich zajmujących się promocją kobiet (kościół św. Antoniego; przemówienie Ojca Świętego);
poniedziałek 23 marca
godz. 7:30 – Msza św. w kaplicy nuncjatury apostolskiej;
godz. 10:00 – ceremonia pożegnania na lotnisku w Luandzie (przemówienie Ojca Świętego);
godz. 10:30 – wylot w drogę powrotną do Rzymu;
godz. 18:00 – przylot na lotnisko Ciampino.
bz/ rv
Żydzi oburzeni... no właśnie, czym?
◊ Gwałtowne reakcje w środowiskach żydowskich wywołał fakt, że wśród czterech biskupów tradycjonalistów, z których została zdjęta ekskomunika, znalazł się też człowiek negujący holokaust. Oczywiście zaprzeczanie przez bp. Richarda Williamsona hitlerowskiej zagładzie Żydów nie ma nic wspólnego ani z ekskomuniką, ani z jej odwołaniem. Czterej duchowni z Bractwa św. Piusa X popadli w tę karę kościelną nie za głoszone poglądy, ale z powodu przyjęcia przez nich święceń biskupich w sytuacji wywołującej automatycznie schizmę.
Jednak w wielu żydowskich wypowiedziach obie sprawy są łączone. Główny rabin Rzymu Riccardo Di Segni przypomniał, że dla lefebrystów Żydzi pozostają nadal „bogobójcami”. Rabin David Rosen z Międzynarodowego Żydowskiego Komitetu ds. Konsultacji Międzyreligijnych uważa, że zdjęcie ekskomuniki rzuci cień na cały Kościół, jeśli nie zażąda się od bp. Williamsona odwołania poglądów negujących Shoah. Zagrożenie dla relacji katolicko-żydowskich w zdjęciu z niego kary kościelnej widzi dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu Żydów, Abraham Foxman. Rzecznik Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie Robert Rozet zastrzegł się wprawdzie, że ekskomunika to wewnętrzna sprawa Kościoła. Uznał jednak negowanie holokaustu przez katolickiego biskupa za obrazę nie tylko ofiar, ale też tych, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów.
Tym niemniej rzecznik izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych Yigal Palmor zapewnił, że mimo powstałej kontrowersji nie zostały przerwane przygotowania do przyjęcia w maju Benedykta XVI w Ziemi Świętej. Sprawę poruszył też na łamach włoskiego dziennika La Repubblica kard. Walter Kasper. Zwrócił uwagę, że komplikacje co do planów papieskiej podróży powoduje raczej kwestia Strefy Gazy niż papieska decyzja o cofnięciu ekskomuniki, która była gestem mającym na celu jedność Kościoła.
ak/ ansa, reuter, ap
Biskupi Francji, Szwajcarii i Belgii o papieskiej decyzji w sprawie lefebrystów
◊ Zdjęcie kary ekskomuniki z biskupów-lefebrystów jest osobistą inicjatywą Benedykta XVI, który sam najlepiej zna całą sprawę, bo zajmował się nią jeszcze jako kardynał na polecenie Jana Pawła II – uważają biskupi z krajów, w których Bractwo św. Piusa X jest najsilniejsze. We Francji, gdzie co czwarty seminarzysta przygotowuje się do odprawiania Eucharystii wyłącznie według mszału przedsoborowego, stanowisko w sprawie papieskiej decyzji zajęli kardynałowie Jean-Pierre Ricard oraz André Vingt-Trois. Kard. Ricard, członek papieskiej Komisji Ecclesia Dei, przypomina, że Benedykt XVI, znosząc ekskomunikę, spełnił postawione przez Bractwo warunki dialogu. Pierwszym było zniesienie ograniczeń w sprawowaniu przedsoborowej liturgii, co Papież uczynił, wydając w 2007 r. motu proprio Summorum Pontificum. Ojciec Święty jako teolog i historyk teologii dobrze sobie zdaje sprawę, jak wielkim dramatem jest dla Kościoła schizma – przypomina kard. Ricard. Schizmie lefebrystów asystował osobiście, bo to właśnie jemu Jan Paweł II powierzył kontakty z abp. Lefebvrem. Jego misja skończyła się wówczas niepowodzeniem. Teraz chce zrobić wszystko, co w jego mocy, aby tę schizmę przezwyciężyć – podkreślił metropolita Bordeaux. W przekonaniu metropolity Bordeaux Benedykt XVI otworzył drogę dialogu, w którym najważniejszym zagadnieniem będzie teraz nauczanie Soboru Watykańskiego II i jego znaczenie w magisterium Kościoła.
Z kolei zdaniem kard. Ving-Trois najważniejszym problemem będzie obecnie ustalenie prawnego statusu Bractwa w Kościele. Metropolita Paryża i przewodniczący francuskiego episkopatu zwołał w tej sprawie konferencję prasową. Podkreślił on, że w dialogu z Bractwem bardzo jasno będzie trzeba postawić kwestię Tradycji i przypomnieć, że to Papież, a nie jakaś grupa katolików, ocenia autentyczność tradycji katolickiej. Kard. Ving-Trois zapewnił, że dobrze rozumie niepokój wielu katolików. Nie spodziewa się jednak odpływu wiernych z Kościoła. Jest on bowiem na tyle dynamiczny, że przetrzyma takie wstrząsy.
W przekonaniu episkopatu Szwajcarii, ojczyzny lefebrystów, decyzja Papieża jest wyraźnym otwarciem na dialog z Bractwem. Niezbędnym elementem tego dialogu musi być nauczanie Vaticanum II – napisał w specjalnym oświadczeniu bp Kurt Koch, przewodniczący szwajcarskiego episkopatu. Podobnego zdania jest również rzecznik biskupów belgijskich Eric de Beukelaer. W wydanym wczoraj oświadczeniu podkreśla on, że osobista decyzja Benedykta XVI o zniesieniu kary ekskomunik w żadnym wypadku nie podważa nauczania soborowego.
kb/ rv, cathobe, eglise.catholic.fr, lacroix
Madryt: dziękczynienie neokatechumenatu
◊ Kard. Antonio María Rouco Varela przewodniczył dziękczynnej Eucharystii za definitywne zatwierdzenie statutów Drogi Neokatechumenalnej. W madryckim Palacio de los Deportes zgromadziło się 26 stycznia ponad 15 tys. osób.
„Droga Neokatechumenalna jest łaską, dzięki której wielu ludzi może przeżyć spotkanie z Bogiem i pogłębić swą wiarę” – powiedział do zebranych kard. Rouco Varela, przewodniczący Episkopatu Hiszpanii. W Eucharystii udział wzięli Kiko Argüello i Carmen Hernández, inicjatorzy Drogi, oraz ks. Mario Pezzi. Kardynał wezwał zebranych, aby byli żywymi świadkami Ewangelii w społeczeństwie i w Kościele. „Droga Neokatechumenalna pomaga Kościołowi w przypominaniu, że nosimy Boga w sercu i mamy żyć wierni Chrystusowi. Ukazała także w praktyce słowa Jana Pawła II «Nie lękajcie się». Choć Droga Neokatechumenalna jest długa i ma wiele etapów, to jednak jest to «droga paschalna», która prowadzi do zwycięstwa” – podkreślił kard. Rouco Varela.
M. Raczkiewicz CSsR, Madryt
Moskwa: trzech kandydatów na tron patriarszy
◊ Jutro z grona trzech kandydatów zostanie wybrany nowy patriarcha Moskwy i Wszechrusi. Kandydaci na tron patriarszy zostali wyłonieni wczoraj przez Sobór Biskupi. Głosowanie odbyło się w auli spotkań kościelnych moskiewskiego soboru katedralnego Chrystusa Zbawiciela.
Przed rozpoczęciem głosowania biskupi i arcybiskupi pod przewodnictwem strażnika patriarszego tronu, metropolity Cyryla Gundiajewa, uczestniczyli w liturgii, w trakcie której modlono się za zmarłego patriarchę Aleksego II oraz w intencji wyboru nowego patriarchy. Wybranymi w tajnym głosowaniu kandydatami, na których zebrani hierarchowie oddali najwięcej głosów są: strażnik tronu patriarszego metropolita Cyryl, biskup Kałuski i Borowski Kliment oraz metropolita Mińska i Białorusi Filaret. Pierwszy z kandydatów na 197 głosów ważnych przy 198 głosujących hierarchach otrzymał 97 głosów, drugi 32 głosy, a trzeci 16 głosów. Do grona trzech nie wszedł wymieniany przez komentatorów jako możliwy kandydat metropolita Kijowa i Ukrainy patriarcha Władimir, na którego głosowało 10 hierarchów.
27 stycznia z ich grona Sobór Lokalny wybierze następcę zmarłego w grudniu Aleksego II. W najbliższą niedzielę nowo wybrany zwierzchnik rosyjskiego prawosławia w trakcie uroczystości intronizacji obejmie urząd patriarszy.
W. Raiter, Moskwa
Ukraina: wierni z Dniepropietrowska wznawiają protest
◊ Katolicy z Dniepropietrowska na Ukrainie powrócili do protestów, chcąc odzyskać kościół św. Józefa. Mimo ugody podpisanej przez władze miasta i amerykańskiego inwestora świątynia nie została oddana. Korporacja Dugsbery Inc w 1998 r. przejęła kościół, wykorzystując korupcyjny układ w magistracie. Mimo otrzymania od miasta rekompensaty w postaci działki budowlanej, nie oddała go. Katolików pozwała natomiast do sądu, żądając wysokiego odszkodowania.
Jak poinformował wikariusz generalny diecezji charkowsko-zaporoskiej ks. Jan Sobiło, katolicy w Dniepropietrowsku zebrali się wczoraj na schodach świątyni. Mimo mrozu i śniegu rozpoczęli sprawowanie codziennych Mszy na chodniku przed kościołem. Biskup ordynariusz i wierni diecezji zwrócili się też z listem otwartym do prezydenta Baracka Obamy o interwencję w obronie katolików przed zakusami amerykańskiej firmy. Wiernych w Polsce i na Ukrainie proszą o solidarność w niełatwej dla nich sytuacji.
Ks. J. Sobiło: Parafia św. Józefa diecezji charkowsko-zaporoskiej rozpoczyna protesty ze względu na to, że nie zostały dochowane warunki umowy dotyczącej zwrotu kościoła katolickiego wiernym miasta Dniepropietrowska. W listopadzie 2008 r. podpisano trójstronne porozumienie między miastem, reprezentowanym przez merostwo, przedstawicielami parafii katolickiej oraz kalifornijskiej firmy Dugsbery Inc, która nielegalnie wykupiła rzeczony kościół. Porozumienie to nie zostało wypełnione. Wręcz przeciwnie, amerykańska firma zobaczyła, że jest możliwość zarobienia pieniędzy. Chce zatem wymusić teraz należność za straty, które jakoby poniosła z powodu blokowania przez Kościół katolicki adaptacji świątyni dla swoich celów. Zdaniem firmy jesteśmy jej winni 1,2 mln hrywien. A zatem nie tylko nadal nie odzyskaliśmy kościoła, ale w dodatku mamy zapłacić karę za rzekome straty, chociaż to oni zniszczyli nasz kościół, rozebrali dach i zaczęli burzyć ściany. Dlatego w obecnej chwili nie widać innego wyjścia jak tylko protest. Rada miejska i sam mer obecnie milczą. Jeżeli kiedykolwiek coś drgnęło pozytywnie w tej sprawie do tej pory, to tylko ze względu na opinię publiczną, która dowiedziała się, że mówią o tym i Radio Watykańskie, i BBC, że w polskiej prasie i telewizji echem odbił się protest katolików pod kościołem sprzed półtora roku. Zwrócimy się do przedstawicielstw USA w Warszawie i w Kijowie z nadzieją, że strona amerykańska poprosi władze Ukrainy o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
- Amerykańska firma nie miała oddawać kościoła za darmo. Miasto przyznało jej w zamian działki budowlane…
Ks. J. Sobiło: Firma Dugsbery Inc otrzymała od miasta dwa bardzo ładne kawałki ziemi w centrum Dniepropietrowska, większe niż teren, na którym stoi kościół. Działki były przeznaczone pod budowę tego, na co chcieli przeznaczyć kościół, czyli m.in. kasyna i banku. Dlatego też niezrozumiałe jest dla nas podejście tej firmy i jednocześnie milczenie władz miejskich.
- Jakie konkretne formy przybiera protest?
Ks. J. Sobiło: Wczoraj zaczęło się od wznowienia praktyki sprzed dwóch lat, polegającej na odprawianiu Mszy św. Pomimo mrozu i śniegu Eucharystia będzie odprawiana codziennie na schodach tego kościoła, ukradzionego przez amerykańską firmę. Oprócz tego będziemy prosić inne parafie solidaryzujące się z nami, by też przyjeżdżały odprawiać Msze na chodniku przed kościołem. To jest jedna część akcji protestacyjnej. Po drugie, chcemy poinformować jak najwięcej środków masowego przekazu o zaistniałej sytuacji, ażeby odbiła się ona echem. Zauważyliśmy bowiem, że władze miasta, obwodu oraz wspomniana firma reagują i zaczynają działać w tej sprawie, kiedy widzą, że światowa opinia publiczna zaczyna mówić o problemie w Dniepropietrowsku. Tym bardziej, że miasto stara się o organizację Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. i jest już gotowy stadion. Jednocześnie władze wiedzą, że jeżeli naruszone zostaną prawa człowieka, a nasza sprawa akurat podlega pod tę kategorię, to może to utrudnić uzyskanie przez Dniepropietrowsk zgody na organizację Euro 2012.
Rozm. ks. J. Polak SJ/ RV
Brazylia: eksmisja zakonnic
◊ W mieście Fortaleza, w brazylijskim stanie Ceará, siostry ze zgromadzenia zwiastunek Najświętszej Maryi Panny otrzymały od władz stanowych wezwanie do opuszczenia miejsca zamieszkania. Zakonnice prowadzące posługę wśród biednych poinformowały media o groźbie ze strony władz, że jeżeli nie opuszczą domu, zostaną eksmitowane.
Siostry zwiastunki Najświętszej Maryi Panny pełnią misję ewangelizacyjną w Brazylii od 1957 r. W mieście Fortaleza, które jest stolicą stanu Ceará, mieszkają już 47 lat przy alei Washington Soares. Prowadzą tam bezpłatnie pracę humanitarną i społeczną, ewangelizują biednych, systematycznie odwiedzając ich skromne domy.
Władze Ceará zamierzają zbudować w mieście Fortaleza pawilon handlowy, właśnie przy alei Washington Soares, gdzie mieszkają wspomniane siostry. Według informacji zakonnic, rząd stanowy zmusza je, aby opuściły dom jeszcze przed otrzymaniem odszkodowania oszacowanego przez „Caixa Econômica Federal” – czyli brazylijski bank federalny. Jak poinformowały one media, rząd stanowy zagroził, że „jeżeli siostry nie opuszczą mieszkania, to je zaskoczy, przysyłając buldożer, aby zburzyć ich klasztor”.
Z. Malczewski TChr, Brazylia
Nigeria: porwano księdza
◊ W Nigerii uprowadzono katolickiego kapłana. Ks. Pius Kii został porwany w uważanym za stolicę nigeryjskiego przemysłu naftowego mieście Port Harcourt. Motywy są na razie nieznane, za kapłana nie zażądano okupu. Do porwania doszło 25 stycznia wieczorem w centrum miasta, gdy ksiądz wychodził z kościoła. W delcie rzeki Niger dochodzi do częstych porwań dla okupu. Uzbrojeni bojownicy mówią, że występują w imieniu lokalnej ludności. Dla zysku napadają też na instalacje naftowe i statki pływające w delcie Nigru.
bz/ rv
Czad: bp Skworc spotkał się z polskimi misjonarzami
◊ Przebywający w Afryce biskup tarnowski Wiktor Skworc spotkał się z polskimi misjonarzami pracującymi w Czadzie. To było bardzo cenne i potrzebne spotkanie – mówi przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.
„Wystarczy wskazać na sytuację polityczną, także na klimat, odległości, ogromne rozproszenie wiernych. Wszystko to stwarza pewien kontekst, w którym nasi misjonarze muszą działać – powiedział bp Skworc. – Potrzeba im takiego umocnienia. Wydaje się, że spotkanie polskich misjonarzy pracujących w Czadzie ze sobą, a także z reprezentantem Konferencji Episkopatu Polski, na pewno ich umocni” – dodał przewodniczący komisji episkopatu ds. misji.
W Czadzie pracuje 20 polskich misjonarzy. Oprócz pracy duszpasterskiej we wspólnotach parafialnych zajmują się formacją i edukacją przyszłych kapłanów, prowadzą szkoły, troszczą się również o chorych i najbiedniejszych.
R. Łączny, kai
Dzień Islamu w Polsce
◊ Pod hasłem „Wspólnie na rzecz godności małżeństwa i rodziny” w Kościele w Polsce obchodzony jest dziś IX Dzień Islamu. W skali światowej to inicjatywa pionierska. Centralne obchody odbędą się wieczorem w domu parafialnym przy praskiej katedrze św. Floriana – informuje rzecznik episkopatu.
„Wyznawcy islamu i chrześcijaństwa zbiorą się, aby modlić się razem oraz dyskutować nad małżeństwem i rodziną, pojmowaną przez obydwie religie – powiedział ks. Józef Kloch. – Czytane będą fragmenty Pisma św. i Koranu, odmówiona będzie modlitwa «Dua» (to muzułmańska modlitwa spontaniczna), a potem modlitwa wiernych zakończona «Ojcze nasz». Uczestnicy spotkania przekażą sobie znak pokoju, a potem wspólnie zasiądą do posiłku” – dodał rzecznik episkopatu.
W 2000 r. Konferencja Episkopatu Polski, jako pierwsza na świecie, przyjęła do swojego kalendarium 26 stycznia jako dzień modlitw poświęcony islamowi.
R. Łączny, kai
Kazachstan to miejsce, które pozwala realizować talenty, ale i obnaża słabości - rozmowa z bp. Januszem Kaletą z Atyrau
◊ - Jak można podsumować waszą wizytę, spotkania z Ojcem Świętym٭?
Bp J. Kaleta: To był bardzo intensywny tydzień wypełniony modlitwą, celebrą mszy św. u grobów świętych Piotra i Pawła i spotkaniami w poszczególnych dykasteriach watykańskich. Czas, kiedy mogliśmy poczuć się w sercu Kościoła, poczuć się trochę ważniejsi niż to się wydaje – powiedzmy – ze stepów kazachstańskich, czy z pustyni Środkowej Azji.
- Co najbardziej Księdza Biskupa uderzyło w przemówieniu, które Ojciec Święty wygłosił do Was?
Bp J. Kaleta: To przemówienie to jest taki program dla naszej pracy. Dla mnie bardzo ważne jest to, że Papież z wielką znajomością naszych realiów pokazał kilka ważnych problemów. Ja chciałbym zwrócić uwagę na trzy z nich.
Po pierwsze Papież wzywa do jedności. Trzeba sobie zdać sprawę, że Kazachstan, Azja Środkowa to miejsce pracy księży, sióstr zakonnych, współpracowników, misjonarzy świeckich z około 20 państw. To są ludzie pochodzący z różnych wspólnot religijnych, mający nieraz bardzo różne korzenie w swojej pobożności, w swoim zaangażowaniu. Bardzo trudno czasami jest zunifikować taką grupę.
W tak małej administraturze apostolskiej jak Atyrau, gdzie jest tylko sześć parafii, mamy księży z Polski, Białorusi, Słowacji; świeckich współpracowników z Polski, Słowacji, Hiszpanii, Włoch, Kanady. Oczywiście ta jedność stawia konkretne wymagania. Przede wszystkim chodzi o chęć współpracy, by każdemu przyjeżdżającemu do Kazachstanu z własnymi planami, marzeniami, wizjami apostolskimi, dopomóc wydobyć to, co jest najlepsze i realizować to, co jest potrzebne, co będzie się sprawdzało w Kazachstanie. To wymaga wiele roztropności, właśnie tego słuchania poszczególnych osób. Wymaga też tolerancji i szerokiego patrzenia na naszą rzeczywistość. Papież zwraca uwagę na dwa aspekty. Rozpoczyna od tego, że powinniśmy dbać o pobożność eucharystyczną, o tradycyjną pobożność związaną z odmawianiem różańca. Można powiedzieć, że ta zakorzeniona w tradycji kazachstańskiej pobożność ludowa jest bardzo ważną, podstawową dziedziną naszego zaangażowania, którą trzeba pielęgnować.
Z drugiej strony Papież wzywa do tego, by poszukiwać i wykorzystywać nowe metody duszpasterskie. To na pewno obejmuje także wykorzystanie środków masowego przekazu: radia, internetu, telewizji. Na pewno chodzi o wykorzystanie gorliwości i zaangażowania nowych ruchów religijnych. Mamy przedstawicieli tych nowych ruchów dosyć dużo: Comunione Liberazione, Odnowa Charyzmatyczna, Neokatechumenat, Ruch „Światło Życie” z Polski. Trzeba by wypracować metodę współpracy, odnaleźć te dziedziny, w których oni mogliby się zaangażować jeszcze bardziej, by ta pobożność, by wiara naszych parafian rosła.
Trzeci moment, na który chciałbym zwrócić uwagę to wezwanie do zaangażowania w staraniach o wolność religijną. Papież mówił o wolności religijnej w kilka dni po dyskusji w Parlamencie i zatwierdzeniu projektu nowego prawa o wolności religijnej. Nam jako Kościołowi katolickiemu czasami może grozić takie zamknięcie się w swoich ścianach; w nadziei, że w jakiś sposób przetrwamy, że nam pozwolą działać.
Przed wyjazdem do Rzymu na wizytę ad limina w naszym kościele mieliśmy wieczór modlitewny wspólnie z braćmi z Kościołów protestanckich, modliliśmy się właśnie o wolność religijną. I o ile ja mogłem być umiarkowanym optymistą, co do przyszłości naszego Kościoła, to wielu z nich jednak z wielkim strachem w oczach patrzy w przyszłość. Dzieje się tak dlatego, że na ponad tysiąc zarejestrowanych protestanckich stowarzyszeń, wspólnot religijnych, bardzo wiele nie ma szans przetrwania. Tutaj urzędnicy, zwłaszcza tego niższego szczebla, w chwilach otwartości bardzo jasno mówią, że oni po prostu nie zarejestrują wielu z tych wspólnot religijnych. Na pewno byłby to krok wstecz, jeżeli chodzi o te wolności obywatelskie, o wartości związane z wolnością religijną.
Traktuję te słowa Papieża, jako wezwanie najpierw do modlitwy, do starań, by na swoim poziomie wykazać jak najwięcej wrażliwości na potrzeby innych, na niebezpieczeństwa związane z brakiem dążenia do wolności religijnej, do tolerancji, do akceptacji inności.
- A więc Kościół ma się wypowiadać nie tylko we własnym imieniu, ale też w imieniu tych wspólnot, które takiego silnego głosu nie mają?
Bp J. Kaleta: Kościół katolicki w Kazachstanie, ten lokalny Kościół, powiedzmy sobie szczerze, też się nie liczy jako potencjalny wyborca dla poszczególnych partii, czy dla prezydenta. Kościół katolicki ma jednak bardzo duży autorytet. To jest związane przede wszystkim z doświadczeniami prezydenta Nazarbajewa w kontaktach z Janem Pawłem II, to jest współpraca ze Stolicą Apostolską w organizowaniu spotkań liderów „religii światowych i tradycyjnych” w Astanie. Wobec tego Kościół katolicki jest mocny siłą Stolicy Apostolskiej, świadomością, że jednak reprezentujemy grubo ponad miliard wierzących na całym świecie. Te małe grupy religijne, które powstają jak grzyby po deszczu i bardzo często są jednak zagubione w rzeczywistości kazachstańskiej, nie mają żadnego oparcia, ani teologicznego, ani politycznego. One są bardzo zagrożone.
Spotykam wielu ludzi, którzy dają wielkie świadectwo wiary w Jezusa Chrystusa, w Jego zbawczą moc, zbawczą moc Jego krzyża, ludzi bardzo zaangażowanych w głoszenie Ewangelii, którzy nie należą do Kościoła katolickiego. Byłoby – moim zdaniem – grzechem, gdybyśmy zlekceważyli to niebezpieczeństwo, które im grozi.
- Mówił Ksiądz Biskup o reprezentowaniu miliarda wierzących. Jak biskup z dalekiego Kazachstanu czuje się tutaj w Rzymie, w centrum katolicyzmu?
Bp J. Kaleta: To nie jest moja pierwsza wizyta w Rzymie, a generalnie w klimacie włoskim i w samym Rzymie czuję się bardzo dobrze. To jest z jednej strony zwykle bardzo intensywny czas, z drugiej strony jednak czas odpoczynku, kiedy zostawia się te miejscowe, kazachstańskie, administracyjne problemy z rejestracją, przerejestrowaniem, wyrejestrowaniem, zameldowaniem, wymeldowaniem, pozwoleniem takim czy innym. To trochę pozwala odetchnąć żeby zabrać się na nowo do pracy.
- A gdy chodzi o sytuację biskupa misyjnego?
Bp J. Kaleta: Tutaj w Rzymie to człowiek się może „poczuć biskupem”, zwłaszcza, gdy się chodzi wystrojonym w szaty biskupie do poszczególnych kongregacji. Rzeczywistość kazachstańska jest bardziej „domowa”. To jest kilku księży, którzy dzielą z człowiekiem te same problemy. Każdy proboszcz w większej parafii w Polsce ma najczęściej zdecydowanie większe od nas możliwości i personalne, i materialne. Toteż jest to taki przyjemny moment, że tutaj w Rzymie człowiek czuje się trochę bardziej biskupem.
- I trochę bardziej doceniony w swojej pracy?
Bp J. Kaleta: Ja chciałbym być doceniony przede wszystkim tam „na górze”. Pozostaje pytanie, jak na te nasze porażki i mniemane sukcesy popatrzy kiedyś Pan Bóg, jak On to będzie oceniał.
- Czy w sytuacji Kościoła będącego mniejszością i to czasem rozproszoną, czy nie dokucza samotność, poczucie oddalenia, bycie gdzieś na marginesie życia Kościoła?
Bp J. Kaleta: Tak, ale samotność to jest problem, który dotyka nie tylko w Kazachstanie. To jest jeden z najważniejszych problemów duchowego życia księży, sióstr zakonnych. To jest problem związany zarówno z wiarą, jak i zdrowiem emocjonalnym i fizycznym. Na pewno Kazachstan, misje potrafią wyzwolić to, co jest dobre w człowieku. To jest miejsce, gdzie można zrealizować swoje talenty, można się rozwinąć bardzo szybko, ale też gdzie obnażana jest słabość człowieka, te różne nasze kłopoty emocjonalne, nieumiejętność radzenia sobie właśnie z samotnością. Jesteśmy Polakami, cóż by powiedzieć o Polaku, który nie przeżywa od czasu do czasu takiej nostalgii za polskimi górami i lasami...
- Wróćmy tymczasem do sytuacji w Kazachstanie. Jak wygląda administratura apostolska w Atyrau? Kto stanowi wspólnotę wierzących? Jak wygląda duszpasterstwo?
Bp J. Kaleta: W ostatnich miesiącach otworzyliśmy nowy kościół w Uralsku. Jest to miasto ponad 250 tysięczne, położone na północy administratury, blisko granicy rosyjskiej. Tam większość katolików stanowią osoby pochodzenia polskiego i niemieckiego, zresztą jest ich na razie garstka. Do proboszcza ks. Jana Treli dołączył ksiądz ze Słowacji oraz dwójka wolontariuszy świeckich ze Słowacji. Mamy nadzieję, że ta parafia, posiadając własny budynek, będzie się rozwijała. Mam nadzieję, że uda się księdzu Janowi też dokonać tych wszystkich koniecznych procedur administracyjnych związanych z oddaniem kościoła do użytku. To czasami jest niemniej trudne, niż samo budowanie.
Blisko Uralska jest miejscowość Aksaj. Tam jest osiedle pracowników firm naftowych, kilkanaście narodowości, dużo Włochów, Amerykanów. Mamy nadzieję, że uda się tam w najbliższym czasie bardziej zaktywizować naszą działalność. Do tego czasu najczęściej sprawowane były Msze św. w Aksaj tylko na Wielkanoc i na Boże Narodzenie. O Atyrau wielokrotnie mówiłem w Radiu Watykańskim. Mamy bardzo żywą i zróżnicowaną wspólnotę, bo należą do niej ludzie z około 20 narodowości, w tym bardzo czasami egzotycznych dla nas: z Filipin, z Indonezji, z Nigerii, z Ameryki Południowej. Jest dużo Włochów, dużo Amerykanów. W sierpniu dołączyły do nas trzy siostry ze zgromadzenia św. Elżbiety. One się uczą miejscowych warunków, patrzą, gdzie mogą się zaangażować, bardzo się cieszę, że biorą się do pracy. Mają dużo zapału i dużo umiejętności, doświadczeń z pracy w Polsce i na Ukrainie.
Najbliższym priorytetem będzie dla nas zakup ziemi i uzyskanie pozwolenia na budowę kościoła w mieście Aktau, to jest 800 km na południe od Atyrau, jadąc koleją to jest ponad 20 godzin drogi. W Aktau planowane jest wybudowanie nowego miasta. Niektórzy entuzjaści mówią o nowym Dubaju nad Morzem Kaspijskim. Mamy nadzieję, że ta wspólnota, która jest dopiero w zalążku w tym mieście, uzyska możliwość wybudowania swojej świątyni. To jest bardzo ważne, bo do tego czasu modlą się w małym mieszkanku w bloku, śpiewając tak trochę półgębkiem pieśni liturgiczne i sprawując czasami prawie szeptem liturgię, żeby nikt się nie obraził, nie poczuł się zaniepokojony. To budowanie Kościoła, który składa się z żywych kamieni jest u nas jednak związane bardzo ściśle z budowaniem budynków, które są też znakiem obecności Kościoła katolickiego.
Tak w perspektywie tych zmian w prawodawstwie Kazachstanu widać ewidentnie, że to jest bardzo ważny element: posiadanie własnego kościoła, własnego miejsca modlitwy.
- Czy w tej dziedzinie pomaga jakoś Kościół powszechny?
Bp J. Kaleta: Oczywiście, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy swoją modlitwą i swoją hojnością pomagają nam budować ten Kościół. Mogę powiedzieć, trochę nieskromnie, że parafia w Atyrau i niektóre inne wspólnoty są prawie samodzielne, jeżeli chodzi o takie bieżące wydatki: na ogrzewanie, na prąd, na kanalizację, na zapłatę zatrudnionym pracownikom. Natomiast ewidentnie nie ma możliwości finansowania jakichś większych projektów, dlatego, że te wspólnoty są dopiero w zalążku. Nasi parafianie są to najczęściej osoby o raczej niezbyt wysokich dochodach, więc jesteśmy zdani na pomoc z zewnątrz. Bogu dzięki, mamy tę pomoc. Gdybyśmy jej nie mieli, to nie udałoby się otwierać, budować nowych kościołów i zakładać nowych parafii.
- Czy przy tych parafiach prowadzona jest działalność duszpasterska typowa dla parafii, czy też coś dodatkowego?
Bp J. Kaleta: Pytanie, co jest właśnie normą? Nasze kościoły są budowane pomiędzy blokami, w osiedlach, gdzie mieszka bardzo dużo ludzi, gdzie przebywa dosyć dużo młodzieży, dzieci. Dosyć często ten kościół i jego okolice jest miejscem spotkania dla tych młodych ludzi, którzy przychodzą zagrać w „kosza” czy w „siatkę”, posiedzieć czasami po prostu na schodach i pogadać. To w tym zabieganiu polskich duszpasterzy jest pewien luksus. Ucząc po kilkanaście godzin religii w ciągu tygodnia, mając wszystkie inne zajęcia, duszpasterze w Polsce najczęściej nie mają wolnego czasu na rozmowę z ludźmi, która wcześniej czy później schodzi na tematy związane z duchowością i z wiarą. To jest taka najprostsza droga do tego, żeby pokazać Boga tym, którzy Go potrzebują. Paradoksalnie najczęściej spotykamy ludzi gotowych rozmawiać o wierze, zwłaszcza mężczyzn, którzy poczuli się po wypitym alkoholu niezbyt dobrze, i fizycznie, i emocjonalnie. Przychodzą nieraz po prostu się wyżalić, wypłakać, czy, jak mówią, wyspowiadać. No, spowiadać to się takiego troszkę pijanego człowieka za bardzo nie da, natomiast staramy się bardzo, żeby każdego z nich wysłuchać, żeby zobaczyć w tym nieraz umęczonym życiem człowieku – brata w Chrystusie. To też jest wielkie dla mnie doświadczenie, mówię o tym wszystkim księżom i w Kazachstanie, i poza jego granicami, że to jest ważne. Oczywiście są inne formy takiej preewangelizacji. Działalność charytatywna nie może się sprowadzać tylko do rozdawania chleba, czy też dawania talerza zupy temu, który jest w tym momencie ewidentnie głodny i nie ma gdzie się podziać. O wiele ważniejsza jest pomoc w zdobyciu pracy. Na zachodzie Kazachstanu jednym z warunków zdobycia tej pracy jest znajomość języków obcych, zwłaszcza języka angielskiego, włoskiego. Staramy się w jakiś sposób w tym pomagać.
Rozm. ks. T. Cieślak SJ/rv
٭Wywiad zrealizowany na zakończenie wizyty ad limina biskupów z Azji Środkowej w październiku 2008 r.
Dziennik 26.01.2009 - wersja dźwiękowa
Magazyn w poniedziałek
◊ Mówimy o audiencji dla nowego ambasadora Francji oraz wizycie Ad limina biskupów z Rosji. Gościem ks. Tadeusza Cieślaka jest bp Janusz Kaleta z Atyrau w Kazachstanie. Słuchaj:
Biuletyn Radia Watykańskiego jest rozsyłany gratis na adresy abonentów. Jak dokonać prenumeraty lub jak z niej zrezygnować informujemy na stronie www.radiovaticana.org/polski



