Radio WatykańskieRadio Watykańskie
Redazione +390669884602 | +390669884565 | e-mail: sekpol@vatiradio.va

30/01/2009

Papież i Stolica Apostolska

  •  "Ekumenizm to znak nadziei dla Bliskiego Wschodu". Spotkanie Papieża z uczestnikami dialogu ze starożytnymi Kościołami wschodnimi

  •  Wola Kościoła, by podtrzymać dialog z judaizmem dobrze przyjęta w Izraelu

  •  Przedstawiciele Watykanu o lefebrystach i kwestii żydowskiej

  •  Prezentacja katalogu manuskryptów hebrajskich z biblioteki watykańskiej

  •  Kard. Kasper o ekumenicznych nadziejach wiązanych z nowym patriarchą Cyrylem

  • Kościół na świecie

  •  Prałatura personalna dla anglikanów?

  •  Hiszpania: nie milknie sprawa wychowania obywatelskiego

  •  Indonezja: sojusz przeciw korupcji

  •  Sri Lanka: strajk głodowy przed katedrą

  •  Nigeria: uwolnienie porwanego księdza

  •  Nord Kivu: to nie wojna plemienna, ale starcie sił rządowych z rebeliantami – rozmowa z biskupem Gomy

  •  „U nas trzeba szukać człowieka” – rozmowa z bp. Cyrylem Klimowiczem, ordynariuszem diecezji św. Józefa w Irkucku i administratorem apostolskim prefektury w Jużnosachalińsku

  • Kościół w Polsce

  •  Warszawa: Krajowe Forum Duszpasterstwa Młodzieży

  • Kultura i społeczeństwo

  •  27 lutego premiera filmu „Popiełuszko”

  •  Dziennik 30.01.2009 - wersja dźwiękowa

  •  Magazyn w piątek

  • Papież i Stolica Apostolska



     "Ekumenizm to znak nadziei dla Bliskiego Wschodu". Spotkanie Papieża z uczestnikami dialogu ze starożytnymi Kościołami wschodnimi

    ◊    Prowadząc dialog, chrześcijanie pragną przezwyciężać podziały przeszłości i umacniać swe wspólne świadectwo wobec ogromnych wyzwań stających dziś przed wierzącymi. Świat potrzebuje widzialnego znaku objawionej w chrześcijaństwie tajemnicy jedności Boga w Trójcy. Zwrócił na to uwagę Papież, spotykając się z komisją mieszaną dialogu teologicznego między Kościołem katolickim a starożytnymi Kościołami wschodnimi. W jej pracach uczestniczy siedem wspólnot wyznaniowych nie przyjmujących sformułowań Soboru Chalcedońskiego z 451 r., mianowicie Kościół koptyjski, syryjski, etiopski, erytrejski, syromalankarski oraz dwa patriarchaty ormiańskie: Eczmiadzynu i Cylicji. Komisja zbiera się od 2004 r. Jej szóste z kolei spotkanie, trwające od 25 stycznia, zostało poświęcone naturze i misji kościelnej wspólnoty.

    „Już tylko fakt, że dialog wciąż trwa i że co roku gości go jeden z reprezentowanych przez was Kościołów, jest sam w sobie znakiem nadziei i otuchy – powiedział Papież. – Wystarczy zwrócić myśl w stronę Bliskiego Wschodu, skąd wielu z was pochodzi, by zobaczyć, jak pilnie potrzebne są prawdziwe zarodki nadziei w świecie zranionym tragedią podziału, konfliktu i ogromnego ludzkiego cierpienia”.



    ak/ rv


    inizio pagina

     Wola Kościoła, by podtrzymać dialog z judaizmem dobrze przyjęta w Izraelu

    ◊     Z dobrym przyjęciem w Wielkim Rabinacie Izraela spotkał się list otrzymany wczoraj od przewodniczącego watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem. Dyrektor generalny rabinatu określił to pismo jako „wielkiej wagi, piękne i bardzo poważne”. Oded Wiener poinformował dziennikarzy, że kard. Walter Kasper potwierdził znaczenie przywiązywane przez Kościół do dialogu z żydami, prosząc o przysłanie delegacji na planowane już wcześniej na 2-4 marca spotkanie w Rzymie. Mający siedzibę w Jerozolimie rabinat odwołał swój udział w związku z sytuacją powstałą po zdjęciu ekskomuniki z negującego zagładę biskupa tradycjonalisty. Jednak po słowach Papieża o solidarności z ofiarami holokaustu wypowiedzianych na ostatniej audiencji ogólnej 28 stycznia i po wczorajszym liście kard. Kaspera izraelscy rabini zamierzają rozważyć możliwość przyjazdu. Dyrektor rabinatu wyraził też pełne poparcie dla projektu papieskiej wizyty w Izraelu, podkreślając, że miałaby ona ogromne znaczenie.

    Przewodniczący komisji Stolicy Apostolskiej ds. relacji z żydami w liście do jerozolimskiego rabinatu przypomniał liczne wypowiedzi Benedykta XVI na temat holokaustu. Nie pozostawiają one najmniejszej wątpliwości co do jego niedwuznacznej oceny wszelkich prób negowania czy pomniejszania tej tragedii. Niestety takie usiłowania mają czasem miejsce. Ostatnim przykładem są kontrowersyjne słowa o komorach gazowych, wypowiedziane przez jednego z księży związanych z Bractwem św. Piusa X we Włoszech. W kontekście takich prób watykański rzecznik prasowy, ks. Federico Lombardi, przypomniał słowa Papieża ze środowej audiencji i jego medytację wygłoszoną przed trzema laty w Oświęcimiu.

    „Nie tylko potępił on wszelkie formy zapominania o tragedii zagłady sześciu milionów Żydów czy jej negowania – powiedział w Radiu Watykańskim ks. Lombardi. – Przypomniał też dramatyczne pytania, jakie te wydarzenia stawiają przed sumieniem każdego człowieka i każdego wierzącego. Są to najgłębsze i najbardziej rozstrzygające kwestie człowieka i osoby wierzącej wobec świata i historii. Nie możemy i nie powinniśmy ich unikać, ani tym bardziej negować. W przeciwnym wypadku nasza wiara będzie złudna i próżna. Kto przeczy faktowi Shoah, nic nie wie o tajemnicy Boga ani Krzyża Chrystusowego. Tym gorzej więc, gdy takie negowanie słyszymy z ust księdza czy biskupa, a więc duchownego chrześcijańskiego – niezależnie od tego, czy pozostaje on w jedności z Kościołem katolickim”.



    ak/ rv, ansa, agi




    inizio pagina

     Przedstawiciele Watykanu o lefebrystach i kwestii żydowskiej

    ◊     „Jeśli [lefebryści] chcą być w pełnej jedności z Kościołem katolickim, muszą uznać nasze nowe relacje z żydami” – powiedział sekretarz Papieskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem. Zdaniem prał. Norberta Hoffmanna decyzja Benedykta XVI otworzyła drogę do dalszych rozmów i negocjacji, której celem będzie pełne uznanie papieskiego nauczania i Soboru Watykańskiego II, w tym deklaracji Nostra aetate.

    Z kolei zdaniem kard. Daría Castrillióna Hoyosa, który jest w Watykanie odpowiedzialny za kontakty z lefebrystami, relacje z żydami, tak jak zostały przedstawione w Nostra aetate, nie stanowią punktu spornego. Problemem są inne kwestie, jak ekumenizm czy wolność religijna – stwierdził na łamach dziennika Corriere della Sera przewodniczący Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”. Wyraził on również silne przekonanie, że dojdzie do pełnego zjednoczenia Bractwa z Kościołem. „W naszych rozmowach bp Felay uznał Sobór Watykański II; uznał go pod względem teologicznym. Pozostaje jedynie kilka trudności” – zaznaczył kard. Castrillión Hoyos.



    kb/adnkronos/corriere della sera


    inizio pagina

     Prezentacja katalogu manuskryptów hebrajskich z biblioteki watykańskiej

    ◊     Współpraca izraelsko-watykańska postępuje niezależnie od bieżących kontrowersji politycznych czy historyczno-religijnych. Dotyczy to zwłaszcza kultury, czego dowodem jest zaprezentowany dziś przez Watykańską Bibliotekę Apostolską katalog przechowywanych w jej zbiorach manuskryptów hebrajskich. Zawiera on około ośmiuset wolumenów, w tym tak cenne, jak dwujęzyczny hebrajsko-aramejski kodeks Biblii z 1294 r., jedyny znany egzemplarz Targumu palestyńskiego, czy midrasze z IX i XI w.

    Publikacja powstała przy współpracy z izraelskimi instytucjami kulturalnymi: Uniwersytetem Hebrajskim oraz Żydowską Biblioteką Narodową i Uniwersytecką w Jerozolimie. Dlatego też na prezentacji katalogu obecny był ambasador Izraela przy Stolicy Apostolskiej Mordechaj Lewy oraz grupa tamtejszych naukowców biorących udział w tym przedsięwzięciu. Publikację izraelski dyplomata nazwał „kamieniem milowym” dwustronnej współpracy kulturalnej. „Nasze relacje liczą sobie zaledwie piętnaście lat, jednak razem możemy patrzeć wstecz na tysiąclecia” – stwierdził ambasador. Z kolei archiwista i bibliotekarz Świętego Kościoła Rzymskiego kard. Raffaele Farina wyraził nadzieję, że wzorowa współpraca, której owocem jest obecna publikacja, będzie nadal rosła i umacniała się.

    tc/ rv


    inizio pagina

     Kard. Kasper o ekumenicznych nadziejach wiązanych z nowym patriarchą Cyrylem

    ◊    Zarodkiem nadziei na drodze do jedności może okazać się nowy patriarcha Moskwy i Wszechrusi, Cyryl. W jego uroczystościach intronizacyjnych weźmie udział watykańska delegacja z kard. Walterem Kasperem. Przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan zapytaliśmy o nadzieje wiązane z postacią nowego patriarchy.

    Kard. W. Kasper: Jesteśmy zadowoleni z tego wyboru. Patriarcha Cyryl został wybrany zdecydowaną większością głosów. Wydaje się zatem, że rosyjska Cerkiew prawosławna jest wokół niego zjednoczona. Znamy go od wielu lat. Ja sam spotykałem go przy różnych okazjach. Myślę, że jest to człowiek dialogu. Owszem, ma on bardzo mocne przekonania. Dał im wyraz przed wyborami, trzeba to uznać, ale z drugiej strony, da się z nim prowadzić dialog. Bardzo tego pragniemy. Przede wszystkim dialog w kwestiach społecznych, kulturowych, które są bardzo ważne dla przyszłości Europy. Musimy umacniać jej chrześcijańskie wartości. I na tym polu wszystkie Kościoły muszą ze sobą współpracować. Ale to nie wszystko. Cel ruchu ekumenicznego wykracza poza owe kwestie społeczne i kulturalne. Pamiętając o przykazaniu Chrystusa, wiemy, że naszym celem musi być pełna jedność w wierze, sakramentach i apostolskiej posłudze. Teologiczne aspekty tej jedności są dyskutowane w komisji mieszanej, która reprezentuje wszystkie Kościoły prawosławne. Mamy nadzieję, że Cerkiew rosyjska będzie w stanie powrócić do dialogu. Wiele zostało uczynione po obu stronach, aby ten powrót ułatwić. A zatem chcemy kontynuować nasze dzieło z nowym patriarchą. Myślę, że otwiera on nowy etap w historii rosyjskiej Cerkwi, a tym samym nowy etap naszego dialogu. Wielką zasługą Aleksego II było odbudowanie Cerkwi po okresie okrutnych prześladowań. Można wręcz mówić o prawdziwym odrodzeniu rosyjskiego prawosławia. Ale jak powiedział mi Aleksy II podczas naszego ostatniego spotkania w ubiegłym roku, nie wystarczy odbudować mury Cerkwi, trzeba odbudować jej duchowość. I to, jak sądzę, będzie programem nowego patriarchy. On sam już to ogłosił. Duchowe, katechetyczne odrodzenie Cerkwi. Jeśli zechce, to my jesteśmy gotowi mu w tym pomóc. Mamy pewne doświadczenia na tym polu.

    - Czy można się spodziewać spotkania patriarchy z Papieżem?

    Kard. W. Kasper: Cyryl spotkał się już z Papieżem jako metropolita i to trzy razy. Po raz pierwszy, zaraz po wyborze Benedykta XVI. Kolejne spotkania miały miejsce w latach 2006 i 2007. Teraz, kiedy pełni nową posługę, nie chcemy na niego naciskać, musimy być cierpliwi, dać mu czas. Pragniemy tego spotkania. Sądzę, że będzie ono bardzo pożyteczne. Musimy jednak respektować zdanie drugiej strony. Wiemy, że najpierw musi się on spotkać z innymi patriarchami. Ja sam udaję się w najbliższą niedzielę na jego intronizację. Będę się modlił, aby Bóg obdarzył go swoim błogosławieństwem, które jest niezbędne, by kierować tak wielkim i tak ważnym Kościołem, jak Rosyjska Cerkiew Prawosławna.

    - Wspomniał Ksiądz Kardynał o problemach wewnątrz prawosławia. Czy nowy patriarcha będzie w stanie je przezwyciężyć?

    Kard. W. Kasper: Owszem w świecie prawosławnym istnieją problemy, to jest oczywiste. My zazwyczaj nie ingerujemy w te sprawy. Staramy się jednak pomóc, skłaniać wszystkie strony do pojednania, ponieważ dążymy do jedności chrześcijan, a tym samym również do jedności naszych partnerów. Mamy nadzieję, że patriarcha będzie w stanie przezwyciężyć pewne napięcia, które pojawiły się w przeszłości.



    Rozm. P. Hitchen, kb/ rv


    inizio pagina

    Kościół na świecie



     Prałatura personalna dla anglikanów?

    ◊     Stolica Apostolska nosi się z myślą o utworzeniu prałatury personalnej dla byłych anglikanów. Informuje o tym australijski tygodniki katolicki The Record, który powołuje się z kolei na żyjącego w Australii zwierzchnika Wspólnoty Tradycjonalistycznych Anglikanów, abp. Johna Hepwortha. Ta licząca ponad 400 tys. wiernych międzynarodowa wspólnota już w 2007 r. wyraziła wolę przystąpienia do Kościoła katolickiego. Abp Hepworth napisał o tym w imieniu 60 biskupów do Benedykta XVI. W tym samym roku biskupi wspólnoty spotkali się w najważniejszym dla anglikanizmu sanktuarium maryjnym Walsingham w Wielkiej Brytanii. Na tamtejszym ołtarzu każdy z nich złożył podpis pod Katechizmem Kościoła Katolickiego.

    Prosząc o przyjęcie na łono katolicyzmu wspólnota tradycjonalistów nie postawiła żadnych warunków wstępnych, lecz w pełni zdała się na wolę Ojca Świętego. Największym problemem, z którym musi się uporać Stolica Apostolska, jest status anglikańskich biskupów, którzy w przeważającej większości są żonaci. Jak podaje The Record, w październiku ubiegłego roku watykańska Kongregacja Nauki Wiary miała zarekomendować Papieżowi utworzenie prałatury personalnej dla anglikanów. Według informacji australijskiego tygodnika cała sprawa mogłaby się zakończyć jeszcze w Roku Św. Pawła, być może zaraz po Wielkanocy.

    Zdaniem Damiana Thomsona, redaktora naczelnego The Catholic Herald, największego tygodnika katolickiego w Wielkiej Brytanii, utworzenie nowej prałatury mogłoby spowodować także odpływ innych anglikanów do Kościoła katolickiego, i to na niespotykaną dotąd skalę. W dzisiejszym anglikanizmie istnieje bowiem ogromna rzesza duchownych i świeckich, niezadowolonych z liberalnego kierunku przyjętego przez oficjalny Kościół, przejawiającego się m.in. w święceniu kobiet na kapłanów i biskupów, a także w tolerowaniu czynnego homoseksualizmu u wiernych i duchownych.

    kb/the record/the daily telegraph


    inizio pagina

     Hiszpania: nie milknie sprawa wychowania obywatelskiego

    ◊    W Hiszpanii nie milkną echa decyzji Sądu Najwyższego w sprawie przedmiotu wychowanie obywatelskie. Sąd uznał, że rodzicom i uczniom nie przysługuje prawo odmowy uczęszczania na zajęcia z tego przedmiotu z powołaniem się na klauzulę sumienia.

    Hiszpańskie media natychmiast przedstawiły decyzję sądu jako zwycięstwo rządu nad Kościołem i prawicową opozycją. Tymczasem organizacje rodzinne i stowarzyszenia rodziców przeciwne przedmiotowi wychowanie obywatelskie oczekują na ukazanie się pełnej treści wyroku i jego uzasadnienia. Wyrok dotyczy jedynie czterech rodzin, natomiast Sąd Najwyższy musi rozpatrzeć jeszcze ok. 2 tys. pozwów. Sama decyzja nie jest jednoznaczna: uznaje, że treść przedmiotu powinna być zgodna z konstytucją, że nie można wchodzić w formację moralną dzieci oraz że inne rodzaje pozwów mogą zostać przyjęte, nawet z powołaniem się na klauzulę sumienia. Hiszpańskie Forum Rodziny i Katolicka Konfederacja Rodziców (Concapa) zapowiedziały, że odwołają się teraz do Trybunału Konstytucyjnego, a nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

    Także kard. Zenon Grocholewski, prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej, wyraził zaniepokojenie z powodu dwuznaczności decyzji Sądu Najwyższego. Szef watykańskiej dykasterii uważa, że przedmiot jest dyktatem etycznym, a wyrok sądu narusza podstawowe prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Zachęca rodziców, aby nadal walczyli o swoje prawa.

    M. Raczkiewicz CSsR, Madryt


    inizio pagina

     Indonezja: sojusz przeciw korupcji

    ◊     Organizacje religijne w Indonezji podjęły współpracę w ramach kampanii wyborczej w tym kraju. Wybory powszechne mają się tam odbyć w kwietniu br. Katoliccy biskupi i liderzy wspólnot protestanckich wydali w tej sprawie wspólne przesłanie. Przypominają swym wiernym, że udział w wyborach będzie świadectwem ich chrześcijańskiej odpowiedzialności za dobro wspólne. Jak podkreślają, również wśród chrześcijan dopuszczalne są różnice zdań, co w praktyce oznacza, że niekoniecznie wszyscy muszą głosować na te same osoby i tę samą partię. Podziały polityczne nie powinny się jednak przenieść na łono wspólnot kościelnych. W związku z tym w przesłaniu zaleca się duchownym i liderom wspólnot chrześcijańskich, aby zachowali stosowną dla ich funkcji powściągliwość. Ponadto katoliccy i protestanccy zwierzchnicy indonezyjskich chrześcijan zachęcają wszystkich, aby czuwali nad prawidłowym przebiegiem wyborów i zachowaniem wszystkich demokratycznych procedur. W imieniu Kościoła katolickiego przesłanie podpisał stojący na czele konferencji episkopatu bp Martinus Dogma Situmorang, natomiast ze strony protestanckiej pastor Andreas Yewangoe, przewodniczący Wspólnoty Kościołów Indonezji.

    Tymczasem konkretną współpracę przedwyborczą nawiązały religijne organizacje młodzieżowe Indonezji, obejmujące także niechrześcijan. W jej ramach powstała tzw. Krajowa Rada Uczciwości. Rozesłała ona do 11 tys. kandydatów na posłów karty pocztowe ze specjalnie opracowaną trzypunktową „Deklaracją uczciwości”. Politycy mają odesłać do końca stycznia podpisane przez siebie zobowiązania dotyczące walki z korupcją, deklaracji majątkowych osób publicznych oraz przyjęcia konsekwencji ewentualnego złamania danego słowa. Akcję koordynuje 45-osobowy zespół przedstawicieli młodzieżowych organizacji religijnych, w tym także jeden katolik.



    kb, tc/ ucan


    inizio pagina

     Sri Lanka: strajk głodowy przed katedrą

    ◊     Kilkusetosobowa grupa chrześcijan i hinduistów rozpoczęła strajk głodowy przed katedrą katolicką w Dżafnie na północy Sri Lanki. Jest to protest przeciwko masakrowaniu cywilów w trwającej ofensywie wojsk rządowych wymierzonej w Tamilskich Tygrysów. Do głodówki przyłączyły się też osoby duchowne, w tym katolicki biskup Dżafny Thomas Savundaranayagam. Protestujący alarmują, że w ciągu ostatnich dziesięciu dni w wyniku wymiany ognia zginęło ok. 400 osób cywilnych, a ponad trzy razy tyle zostało rannych. W specjalnym oświadczeniu zwraca się uwagę, że ofiar będzie na pewno więcej, gdyż region Sri Lanki objęty walkami jest odcięty od świata. Brak dostatecznej pomocy medycznej, a z powodu ostrzału nie można pochować zabitych. Pociski padają także na teren ustalonej przez armię strefy bezpieczeństwa, gdzie zgromadziły się tysiące uciekinierów. Protestujący oskarżają też lankijskie media, że nie informują w adekwatny sposób o sytuacji na północy wyspy.



    tc/ ucan, misna, sir, asianews


    inizio pagina

     Nigeria: uwolnienie porwanego księdza

    ◊     Uprowadzony w Nigerii ksiądz Pius Kii odzyskał wolność. Porywacze uwolnili go po trzech dniach bez uzyskania okupu.
    Katolicki kapłan został porwany 25 stycznia, gdy wychodził z kościoła w uważanym za stolicę nigeryjskiego przemysłu naftowego mieście Port Harcourt. Zażądano za niego okupu równowartości 125 tys. euro. Zdecydowanie przeciwstawił się temu miejscowy biskup Alexius Obabu Makowi. W komunikacie prasowym oświadczył on, że diecezja Port Hartcourt nie jest organizacją polityczną ani gospodarczą. Jest jednostką czysto religijną i nie może zapłacić żadnej formy okupu osobie czy grupie, która dopuszcza się porwań. Równocześnie zaapelował o uwolnienie księdza Kii, a wiernym polecił się o to modlić. Duchowny został wypuszczony po trzech dniach. „Dziękując porywaczom za usłuchanie głosu rozsądku – napisali nigeryjscy biskupi po uwolnieniu księdza – chcemy podtrzymać nasze stanowisko. Uważamy porwania za przejaw okrucieństwa, a nie za dobry sposób na stawianie czoła niesprawiedliwościom gospodarczym i społecznym”.

    W delcie rzeki Niger dochodzi do częstych porwań dla okupu. Uzbrojeni bojownicy mówią, że występują w imieniu lokalnej ludności. Dla zysku napadają też na instalacje naftowe i statki. Nigeryjscy biskupi zaapelowali do ludzi trudniących się tym procederem do zmiany sposobu myślenia. Zwrócili się również do władz kraju o przeciwdziałanie temu zjawisku, zanim jego konsekwencje okażą się jeszcze bardziej żałosne. Agencje prasowe donoszą tymczasem, że 29 stycznia porwano tam idącego do szkoły 6-letniego chłopca. Towarzyszącą mu 13-letnią siostrę tak pobito, że – jak podaje agencja Fides – zmarła w wyniku obrażeń.

    jp/rv, fides, misna, allAfrica
     


    inizio pagina

     Nord Kivu: to nie wojna plemienna, ale starcie sił rządowych z rebeliantami – rozmowa z biskupem Gomy

    ◊    Diecezja Goma przekazała przedstawicielowi kongijskiego rządu memorandum w sprawie wojny w regionie Nord Kivu. Dokument został wypracowany przez Kościół katolicki, ale podpisali się pod nim także przedstawiciele innych wyznań i religii obecnych na objętych konfliktem terenach. Z prośbą o przygotowanie tego dokumentu zwrócił się do ordynariusza Gomy bp. Faustina Ngabu minister spraw wewnętrznych Demokratycznej Republiki Konga. Jako pierwszy i zasadniczy warunek przywrócenia pokoju Kościół wskazał dialog i postawienie dobra kraju ponad partykularne interesy.

    Jak podkreśla bp Ngabu, w memorandum jasno ukazano, że nie doraźna pomoc, ale prawdziwy dialog może dać cierpiącej ludności nadzieję na pokojową przyszłość. Kongo jest jednym z najzasobniejszych krajów Afryki. Obecna wojna toczy się m.in. o dostęp do bogactw mineralnych. Spotykani na ulicy ludzie mówią, że jedyną rzeczą, jakiej naprawdę potrzebują, jest pokój, bo o resztę są w stanie zadbać sami. Z bp. Faustinem Ngabu rozmawiała w Gomie Beata Zajączkowska.

    - W regionie Północnego Kiwu doszło w tych miesiącach do kolejnej eskalacji konfliktu. Ostatnie tygodnie przyniosły chwile wytchnienia. Jakie nadzieje wiąże Ksiądz Biskup z tym „spokojem”?

    Bp F. Ngabu: Ludzie mają wreszcie trochę spokoju. Jednak jak często bywa w sytuacjach konfliktowych, to, co się dzieje nie zależy tylko do nas, ale ma wymiar ogólnopaństwowy. Dlatego też nie wiemy, jak długo będziemy mogli cieszyć się tym względnym spokojem.

    - Czego potrzeba, by pokój na stałe powrócił do Konga?

    Bp F. Ngabu: Praktycznie od 2006 r. nieustannie prosimy wszystkie strony konfliktu, by się spotkały i rozpoczęły dialog. Prawdziwy pokój rodzi się z dialogu. Wojną, walką nie można go zbudować. Z nadzieją patrzę więc na to, że dwie strony, rządowa i rebeliancka, rozmawiają ze sobą, co jest owocem spotkania w Nairobi. Liczymy, że to spotkanie wyda dalsze owoce. Oczywiście nie wystarczy tylko się spotkać. Trzeba odważnie podjąć wszystkie trudne tematy, także kwestie międzynarodowe. Nie można otworzyć kolejnego konfliktu manipulując ludnością. Trzeba rozmawiać mądrze i stanąć w prawdzie.

    - Wielokrotnie stawialiśmy sobie pytanie, dlaczego w regionie Północnego Kiwu trwa wojna, dlaczego mimo zaangażowania sił pokojowych nie udaje się zakończyć tego, trwającego przecież od kilkunastu lat, konfliktu. Czym należy tłumaczyć to, co się dzieje? Czy to jest tylko walka o bogactwa naturalne, czy też próba aneksji przez kraje ościenne, takie jak chociażby Rwanda?

    Bp F. Ngabu: Nawet jeśli kraje ościenne mogą odgrywać jakąś rolę w tym konflikcie, to jestem przekonany, że pierwszą przyczyną napiętej sytuacji w Kongo są kwestie wewnętrzne. Kongo nie znalazło do tej pory prężnego przywódcy, który byłby wstanie pokierować krajem, który potrafiłby zjednoczyć go, wyznaczyć drogę rozwoju gospodarczego i zarazem stawić czoła problemom społecznym. Wydaje mi się, że ten brak wyraźnego lidera jest pierwszą przyczyną trwającego konfliktu. Dzieje się tak, ponieważ wszyscy ci, którzy przychodzą z zewnątrz, wykorzystują panującą sytuację. Słabość przywódcy czy władzy sprawia, że w konsekwencji mogą oni wykorzystywać także bogactwa naturalne Konga. Jeśli władzę miałby człowiek silny, zdecydowany, umiejący dobrze pokierować państwem to jestem przekonany, że obecna sytuacja konfliktowa nie trwałaby długo.

    - Diecezja Goma została zaproszona przez ministra spraw wewnętrznych do wypowiedzenia się na temat przyszłości regionu i dialogu pokojowego. Ksiądz Biskup wraz ze swoimi współpracownikami przygotował deklarację w tej sprawie. O czym ona mówi?

    Bp F. Ngabu: We wprowadzeniu do tego dokumentu wyjaśniamy kontekst obecnej sytuacji. Zrobiliśmy to, ponieważ wciąż próbuje się przedstawiać ten konflikt jako wojnę między poszczególnymi grupami etnicznymi. Zwróciliśmy uwagę, że jest to wojna między siłami rządowymi a rebeliantami. Stąd nasze nadzieje na pokój związane są z dialogiem właśnie między tymi dwoma siłami. Mamy nadzieję, że dialog ten, rozpoczęty w Nairobi, dalej będzie kontynuowany w szczerości i prawdzie, i że podejmie on wszystkie ważne i kluczowe kwestie życia państwa. To jest centralny punkt. Wskazaliśmy też, że trzeba rozbroić partyzantów, bo w większości są to grupy prorządowe. Trzeci punkt, na który wskazaliśmy, to przypomnienie, że problemem w przywróceniu pokoju są relacje między Kongiem a Rwandą. Chodzi tu o zbrojne grupy rwandyjskie, które działają na terenie Konga. Powiedzieliśmy, że nie powinno się tej kwestii rozwiązywać militarnie, ale pokojowo. Tym rebeliantom, którzy nie chcą wrócić do Rwandy, należy przyznać specjalny status uchodźcy. To mogłoby im pomóc w pozostaniu na stałe w Kongo, albo w znalezieniu jakiegoś innego kraju, w którym mogliby zostać przyjęci jako rwandyjscy uchodźcy. Warunkiem pokoju jest jednak także to, że ci, którzy chcieliby pozostać w Kongu, nie mogliby dalej zamieszkiwać terenów przygranicznych. Władze kongijskie powinny im znaleźć taki teren, na którym ich obecność nie tworzyłaby sytuacji napięcia. To są najważniejsze punkty, które przedstawiliśmy kongijskiemu ministrowi spraw wewnętrznych.

    - A jakie jest stanowisko rebeliantów? Czy liczą się z głosem Kościoła?

    Bp F. Ngabu: Nie mogę powiedzieć, by rebelianci byli dotąd wrogo nastawieni do Kościoła. Na terenach gdzie są obecni, pozwalają by Kościół kontynuował swoją pracę i raczej jej nie utrudniają. Z drugiej jednak strony, nie pytali nas o zdanie w sprawie konfliktu. Tym niemniej przedstawiliśmy nasze stanowisko przywódcom rebeliantów tłumacząc, że wojna nigdy nie będzie rozwiązaniem istniejących problemów. Wskazujemy, że lepiej szukać dialogu, pokojowych rozwiązań istniejących trudności, niezależnie od ich charakteru – od tego, czy są to kwestie polityczne, społeczne czy też interesy wojskowe. Próbowaliśmy to ukazać.

    - Jakie widzi Ksiądz Biskup znaki nadziei dla tego tak bardzo doświadczonego regionu?

    Bp F. Ngabu: Nadzieję pokładam w dialogu między siłami rządowymi a rebeliantami. Jeśli ten dialog będzie kontynuowany w pozytywnym kierunku, jestem przekonany, że otworzy drogę prowadzącą do pokoju. Pragnę bowiem przypomnieć, że nie jest to wojna etniczna między różnymi plemionami czy szczepami, ale wojna między rebeliantami a rządem.

    - Jak w tej niełatwej codzienności Kościół w diecezji Goma przyczynia się do budowania pokoju?

    Bp F. Ngabu: Na terenie diecezji Goma, od wielu lat panuje napięta sytuacja wywołana konfliktami między zamieszkującymi ten obszar różnymi plemionami i szczepami. Brakowało pokojowej więzi. Stąd też wszelkie nasze działania duszpasterskie poszły w kierunku łączenia i jednoczenia: „aby byli jedno”. W duszpasterstwie kładziemy nacisk na pracę w małych grupach. Te podstawowe wspólnoty razem się modlą, wspólnie ewangelizują i zespołowo pracują. To, według mnie, bardzo pomogło ukierunkować chrześcijan pochodzących z różnych plemion i grup tak, by razem wypracowali wspólną wizję. Kładziemy też ogromny nacisk na reewangelizację. Zauważyliśmy bowiem, że wielu zostało ochrzczonych, ale niewielu z nich zrozumiało głęboki sens chrztu. Stąd program nowej ewangelizacji. Ukazujemy, że budowanie pokojowej przyszłości oznacza także zdecydowane odcięcie się od mrocznej przeszłości. Podejmujemy też od ubiegłego roku szczególne działania na rzecz rodziny. Dzięki rodzinom prowadzimy program reewangelizacji. W Gomie uformowaliśmy 64 małżeństwa, które pracują na rzecz innych. Odkrycie prawdy ewangelicznej we własnym życiu jest też sposobem prowadzącym do prawdziwego pokoju. I nawet jeśli politycy stworzą kolejną sytuację konfliktową, to dzięki prowadzonej przez nas formacji nie uda im się łatwo wciągnąć dużej części ludności. To, czego doświadczamy, nie jest przecież wojną etniczną, ale wojną między rządem a rebeliantami. Taka jest prawda, nawet jeśli rząd stara się ukazać obecną sytuację jako wojnę etniczną. Jasne mówienie o tym przez Kościół też jest wkładem w budowanie braterstwa i pokoju.



    Rozm. B. Zajączkowska, Goma / rv


    inizio pagina

     U nas trzeba szukać człowieka” – rozmowa z bp. Cyrylem Klimowiczem, ordynariuszem diecezji św. Józefa w Irkucku i administratorem apostolskim prefektury w Jużnosachalińsku

    ◊    - W poniedziałek został Ksiądz Biskup przyjęty na audiencji prywatnej przez Papieża, dzisiaj (29.01.09) było spotkanie wszystkich biskupów Federacji Rosyjskiej z Benedyktem XVI, jakie wrażenia pozostają po tym spotkaniu?

    Bp. C. Klimowicz: Szczerze mówiąc, w słowach się tego nie opowie. To ogromne przeżycie, ponieważ Ojciec Święty jest namiestnikiem Chrystusa, który odpowiada za cały Kościół katolicki na świecie. Benedykt XVI to człowiek bardzo skromny. Kiedy podszedłem do niego to poczułem się tak, jak uczniowie-apostołowie, kiedy wędrowali z Chrystusem: przebywali z Nim i odczuwali moc Bożą. Tak samo z tego człowieka też to spływa. Jest człowiekiem bardzo skromnym, ale ma tyle serca, tyle dobroci, łaski Bożej, która emanuje z niego. Nam to jest potrzebne, jako biskupom pracującym bardzo daleko od ojczyzny i rodzinnej diecezji. Dzisiejsze spotkanie wszystkich biskupów z czterech rosyjskich diecezji było dla nas jakby jeszcze większym umocnieniem. Papież przyjął nas bardzo serdecznie, pobłogosławił, a w przemówieniu odniósł się wspaniale do tego, co myśmy przedstawili w naszych sprawozdaniach. Chyba nieraz nawet najlepszy ojciec nie zrozumie tak swoich dzieci, jak w tym wypadku Ojciec Święty.

    - Papież mówił, że Kościół w Rosji musi stawiać czoła wielu problemom, że ma mało środków. Prosił, żeby księża biskupi się tym nie przerażali, ale podejmowali odważnie te sprawy w duchu wiary. Jakie to są problemy?

    Bp. C. Klimowicz: Pierwszym problemem jest brak kapłanów, sióstr zakonnych. Mnie posłał jeszcze Jan Paweł II na to ogromne terytorium diecezji, terytorialnie największej na świecie, bo liczącej ok. 10 mln km², czyli więcej niż cała Europa. Jest tam 17 milionów mieszkańców. Papież posłał mnie tam ze swoim błogosławieństwem, z błogosławieństwem Chrystusa. Więc jeżeli idę w takich okolicznościach z tak wielką mocą, to czego mam się obawiać? Problemy są i będą, nieraz bardzo trudne, ale Tym, który mnie umacnia jest właśnie Chrystus. On posyła do tych ludzi skrzywdzonych, doświadczonych ogromnym bagażem życia i teraz otwiera się przed nimi możność zbawienia, możność kontaktu z Wszechmogącym Bogiem.

    - Papież powiedział dzisiaj, że obecność Kościoła katolickiego w Rosji jest zachętą do dialogu z prawosławiem. Jak by Ksiądz Biskup ocenił obecne relacje Kościoła katolickiego z Cerkwią prawosławną w Rosji?

    Bp. C. Klimowicz: Na pewno jesteśmy mniejszością w Rosji i Kościół katolicki zawsze był otwarty na dialog. Nie patrząc na to, jaką otrzymamy odpowiedź mamy iść, jak szedł Chrystus, głosić jedność. A tam w każdym człowieku widać obraz nie radosnego, ale cierpiącego Chrystusa, bo ci ludzie są uciemiężeni nie tyle fizycznie, co moralnie. Nie zwracamy uwagi na narodowość, na wiarę, patrzymy na człowieka. W jednym obwodzie bywa tam po ponad 120 narodowości. Dlatego ja w swojej diecezji, gdy odwiedzam parafie katolickie, jeżeli jest tam biskup prawosławny, staram się spotkać z nim, z władzami państwowymi. To na ogół się udaje i po takim dialogu jest inna rzeczywistość. Kiedy spotykamy się przy stole, ja mówię zgodnie z Ewangelią, konkretnie: jest taka praca, jest taka moja misja, bo przecież katolicy od dawien dawna tu są, byli tam zsyłani Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Łotysze, Litwini itd., a dzisiaj są tu katolicy Buriaci, Ewenkowie, Jakuci, Rosjanie, są różne narodowości. Człowiek ma prawo, tak jak jest stworzony na Boży obraz i podobieństwo, ma wolną wolę wybrać sobie kierunek drogi ku Bogu i zbawieniu.

    - Ostatnio dużo się mówi o tym, że relacje między katolicyzmem i prawosławiem się ocieplają. Zwłaszcza kard. Walter Kasper o tym wspomina, że relacje między Stolicą Apostolską a Patriarchatem się ociepliły. Czy również w diecezji Księdza Biskupa też to widać, czy może pozostają jeszcze jakieś napięcia?

    Bp. C. Klimowicz: Nawet dzisiaj mieliśmy spotkanie z kard. Kasperem, który odpowiada za sprawy ekumeniczne, z kardynałem sekretarzem stanu Bertone, a specjalnie z Moskwy przyjechał nasz nuncjusz, abp Antoni Mennini, aby się spotkać razem z całym episkopatem Rosji. Siedzieliśmy przy jednym stole, dyskutowaliśmy i chcę powiedzieć, że w mojej diecezji, nie patrząc na jakieś przeszkody, staram się nawiązywać kontakty. Oczywiście jeszcze nie spotkałem się ze wszystkimi biskupami, bo to nie jest takie proste, ale zawsze, jeśli człowiek szuka drogi dialogu, drogi autentyczności – Pan Bóg pobłogosławi. Naród jest wspaniały, był wierzący, ale przez tych 70 lat dla większości Boga wyrwano, więc On posyła nas, jak owce między wilki, jakby na zatratę. Ale to nie cała prawda, bo posyła z mocą Bożą. Jeżeli idziemy właśnie w tym kierunku, to zawsze jest kontakt. Dlatego w wielu parafiach, kiedy się spotykam z biskupami prawosławnymi, te relacje są poprawne. Od jednego z nich nawet otrzymałem mitrę, którą tylko biskup katolicki używa. On był w Rzymie i specjalnie ją kupił. „Bo ja czekałem – powiada – kiedy przyjedziesz, jako władyka, to ja chcę ci to podarować, jako uznanie i szacunek. Do tego samego Boga idziemy w imię Ewangelii świętej”.

    - Od dwóch dni rosyjska Cerkiew ma nowego patriarchę. Jak Ksiądz Biskup przyjął ten wybór?

    Bp. C. Klimowicz: Oczywiście modliliśmy się w naszej diecezji, i kapłani, i siostry, bo to też jest dla nas bardzo ważne. Z byłym metropolitą smoleńskim i kaliningradzkim Cyrylem widywałem się parę razy w nuncjaturze, na spotkaniach publicznych itd. Jeżeli Pan Bóg zechciał postawić tego człowieka na czele Cerkwi, to też chce przez niego coś dać, jakby nowy kierunek. To zależy też od dwóch stron: jak będziemy my, katolicy, wierni i duchowieństwo, podchodzili do spraw prawosławia, tak i oni będą podchodzili do nas. Rosjanie mówią: „Pożywiom – uwidim” (pożyjemy – zobaczymy), ale ja nigdy nie tracę wiary i nadziei, że będzie dobry kontakt, taki, jakiego oczekujemy i o który się modlimy. Jeżeli cały Kościół katolicki na całym świecie i tutaj w Rzymie od dawien dawna modli się, żeby ta wiara w Rosji, na świecie, kontakt międzyreligijny były przeżywane na płaszczyźnie miłości, zrozumienia, dobroci, to ta modlitwa na pewno jest wysłuchana. Tylko czy my tego doczekamy...? Ale wierzymy w te nowe, wspaniałe relacje.

    - Pytanie o Kościół lokalny, którym kieruje Ksiądz Biskup. Jest to Daleki Wschód, bo Irkuck to wschodnia Syberia, Sachalin to już niemal Japonia. Jak wygląda ten Kościół? Jak wygląda jego posługa w tym regionie?

    Bp. C. Klimowicz: Mam niewielu kapłanów – 42. Są oni różnych narodowości: Słowacy, Polacy, Koreańczycy, z Argentyny, z USA, Indonezji i z innych państw. Nie jest łatwo, żeby wszystko jakoś skoordynować, ale nie ma jakichś podziałów. Na przykład w Jużnosachalińsku miałem Amerykanów. Oni wyjechali, bo jeden zachorował, a drugi musiał wracać. Teraz tam posłałem tam do pracy kapłana z Indii. Są siostry Matki Teresy z Kalkuty, a wśród nich m.in. Polka i zakonnice innych narodowości, w tym z Indii. Msza św. jest odprawiana w języku rosyjskim i angielskim. Siostry pracują pomagając ubogim, kapłan w miarę możliwości też pomaga tym ludziom znaleźć Boga i umocnić wiarę.

    Kościół nie stoi w miejscu, to nie jest możliwe. Chrystus powiedział:„Jeżeli przyłożyłeś rękę do pługa, idź do przodu, nie możesz się oglądać”. I właśnie tę misję moi kapłani i siostry zakonne na ile mogą wykonują, ale przecież Pan Bóg nie wymaga nigdy od człowieka rzeczy niemożliwych, robią to zgodnie z wolą Bożą.

    - A kim są wierni tego Kościoła?

    Bp. C. Klimowicz: Koreańczycy, Rosjanie, ludzie pochodzenia polskiego, litewskiego, po prostu wszystkie te narodowości – jak powiedziałem na początku – które kiedyś zostały porozrzucane po całej Syberii. Niekoniecznie są to zesłańcy, bo to jest już któreś pokolenie, ale też ludzie przybyli za pracą. Były Związek Radziecki, tyle republik, gdzieś lepiej płacono – przyjeżdżano myśląc nieraz o krótkim tylko pobycie, ale pozostali, ponieważ taką zastali sytuację materialną itd.

    - Sami zgłaszają się do Kościoła, czy trzeba szukać tych ludzi, którzy mają jakieś korzenie katolickie, których przodkowie byli katolikami?

    Bp. C. Klimowicz: W mojej diecezji kapłan powinien iść do ludzi, szukać tych ludzi. To nie jest jak w Polsce, że księża są w kościołach, ludzie przychodzą, spowiadają się, przystępują do sakramentów. U nas trzeba szukać człowieka. Jeżeli ksiądz jest „drugim Chrystusem”, powinien tak jak Chrystus iść z otwartym sercem, z błogosławieństwem Bożym, nie patrząc na przeszkody, ale iść w imię Chrystusa tak, jak dwunastu Apostołów. Jeden zdradził – odszedł, na jego miejsce wybrano następnego.

    Jesteśmy teraz z wizytą ad limina – „u progów apostolskich” świętych Piotra i Pawła, w Roku św. Pawła, który daje nam tyle możliwości uzyskania odpustu. Oni poszli na cały świat. My nie idziemy na cały świat, ale przed nami też stoi otworem nieznany świat, gdzie ludzie w ogóle pierwszy raz słyszą o Bogu, gdzie rdzenni mieszkańcy Go nie znają, ale poszukują i chcą tego Boga mieć i naszym zadaniem jest przedstawić im Chrystusa, Nim żyć i przekazać prawdziwą wiarę w Boga.



    Rozm. K. Bronk/rv


    inizio pagina

    Kościół w Polsce



     Warszawa: Krajowe Forum Duszpasterstwa Młodzieży

    ◊    W Warszawie rozpoczęło się trzydniowe Krajowe Forum Duszpasterstwa Młodzieży. Ks. Grzegorz Suchodolski, kierujący Krajowym Biurem Organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży powiedział, że pracom młodych oraz duszpasterzy ze wszystkich diecezji przyświecać będą słowa Benedykta XVI z Sydney o młodzieży jako prorokach nowej ery.

    „Ojciec Święty, świadom tego, że młodzież jest dzisiaj bardzo poraniona, pełna różnych blizn, tak jak całe nasze społeczeństwo, prosi jednak, by młodzi nie rezygnowali – podkreślił ks. Suchodolski. Pan Bóg posługuje się takim narzędziem, jakie jest, i dlatego każdy z młodych może być doskonałym apostołem w swoim środowisku”.

    Na zakończenie Forum zostaną przedstawione kierunki pracy duszpasterskiej z młodzieżą w latach 2009-2011 w oparciu o orędzia papieskie na trzy najbliższe Światowe Dni Młodzieży.

    R. Łączny, kai


    inizio pagina

    Kultura i społeczeństwo



     27 lutego premiera filmu „Popiełuszko”

    ◊    27 lutego film Rafała Wieczyńskiego „Popiełuszko” wejdzie do kin w całej Polsce. Podczas konferencji prasowej w Warszawie reżyser przyznał, że obraz skierowany jest przede wszystkim do młodych.

    „Okazuje się, że tytuł «Popiełuszko» kojarzy się słabo, że jest nieczytelny dla wielu młodych ludzi. Ksiądz Jerzy jest osobą mało znaną dla tych, którzy mają 15 lub 17 lat. Każdy cos o nim słyszał, ale zamienia się to z wolna w linijkę w podręczniku. Mamy nadzieję, że ten film to zmieni” – podkreślił Wieczyński.

    W tytułowej roli zobaczymy Adama Woronowicza. „Chciałbym zrobić wszystko, aby ten film i ta rola w jakimś stopniu przyczyniły się dzisiaj do choć minimalnego pojednania – stwierdził aktor. – Tak wiele zostało rzuconych kamieni, tak wiele ich dzisiaj pada, że chyba byłoby źle, gdybyśmy się kłócili nad grobem tego wielkiego kapłana. Moją prostą intencją było, aby ukazać tego człowieka jako kapłana, który łączy, a nie dzieli”.

    Oficjalna premiera obrazu o legendarnym kapelanie „Solidarności” odbędzie się w 16 lutego w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie.

    R. Łączny, kai




    inizio pagina

     Dziennik 30.01.2009 - wersja dźwiękowa

    ◊    Słuchaj:

    inizio pagina

     Magazyn w piątek

    ◊    M.in.:

    - papieska audiencja dla komisji dialogu ze starożytnymi Kościołami Wschodnimi;

    - rozmowa z kard. Walterem Kasperem o perspektywach dialogu z moskiewskim prawosławiem;
    - prezentacja styczniowego numeru miesięcznika List;
    - rozmowa z ordynariuszem Gomy (Nord Kivu), bp. Fustinem Ngabu.

    Słuchaj:

    inizio pagina

    Biuletyn Radia Watykańskiego jest rozsyłany gratis na adresy abonentów. Jak dokonać prenumeraty lub jak z niej zrezygnować informujemy na stronie www.radiovaticana.org/polski