![]() | ![]() |

23/10/2009
Synod: Afrykańczycy w waszych rękach przyszłość kontynentu
◊ „Afryko, wstań i chodź” – to mocne posłanie zabrzmiało 23 października w orędziu końcowym Synodu dla Afryki. Wezwał on Czarny Ląd do pokonania rozpaczy, nietracenia czasu i wzięcia przyszłości kontynentu w ręce samych Afrykańczyków. Orędzie zostało odczytane w auli synodalnej w obecności Benedykta XVI.
Dokument skierowany jest zarówno do Kościoła, jak i elit społeczno-politycznych. Kapłanów wzywa do wierności celibatowi i nieprzywiązywania się do dóbr materialnych. Woła też o świętych polityków, którzy przezwyciężając korupcję będą pracować na rzecz dobra wspólnego. Kobiety afrykańskie orędzie nazywa „kręgosłupem społeczeństwa” i zachęca, by bardziej je docenić. Szczególną opieką duszpasterską według ojców synodalnych powinny zostać objęte dzieci i młodzież. Afryka to bowiem młody kontynent, aż 60 proc. jego mieszkańców nie ukończyło jeszcze 25 lat.
Od wspólnoty międzynarodowej Synod domaga się szacunku dla Czarnego Lądu. Postuluje darowanie zadłużenia zagranicznego oraz powstrzymanie prowadzonego przez światowe koncerny rabunku dóbr naturalnych. Afryka też, jak czytamy w orędziu, nie chce już dłużej wraz z pomocą humanitarną otrzymywać w darze niezgodnych z jej kulturą ideologii, chociażby tych promujących aborcję czy prezerwatywę jako jedyną metodę walki z AIDS. W orędziu końcowym Synodu zwrócono również uwagę na dialog z islamem i konieczność większej troski o poszanowanie wolności religijnej.
Według nigeryjskiego abpa. Johna Olorunfemiego Onaiyekana, kierującego komisją odpowiedzialną za redakcję przesłania końcowego Synodu, elementem, na jaki zwrócono szczególną uwagę jest odpowiedzialność.
„Centralny punkt orędzia wskazuje, że nie możemy już dłużej tolerować aktualnej sytuacji w Afryce – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Onaiyekan. – Cała ta bieda, choroby i wojny muszą się wreszcie skończyć. Jednak żeby to zmienić, wszyscy musimy się zaangażować. Zaczynając od przemiany nas samych, Kościoła czy diecezji, którymi kierujemy. Odpowiedzialność spoczywa też na naszych przywódcach politycznych. Nie mogą w kółko powtarzać: doświadczyliśmy niewolnictwa i kolonializmu. Tak było, ale odtąd minęło już pół wieku i nadszedł czas, by przezwyciężyć takie myślenie. Doświadczenie pokazuje też, że trzeba wprowadzić system wielopartyjny, także w tych krajach, gdzie funkcjonuje on jedynie na papierze. Tam, gdzie nie ma demokracji, nie będzie też postępu. Gdy to osiągniemy, możemy zacząć się martwić ingerencjami z zewnątrz”.
Jutro ojcowie synodalni przyjmą ostateczną wersję propozycji, które posłużą Benedyktowi XVI do przygotowania posynodalnej adhortacji apostolskiej ukazującej aktualne zadania Kościoła w Afryce. Synod Biskupów zakończy niedzielna Eucharystia z Ojcem Świętym.
bz/ rv
Papieski telegram na sympozjum o Missisipi
◊ O wiarygodne świadectwo troski względem stworzenia zaapelował Benedykt XVI w związku z odbywającym się w Nowym Orleanie sympozjum „Religia, nauka, środowisko”. Spotkanie, organizowane co roku w różnych częściach świata przez prawosławnego patriarchę Konstantynopola Bartłomieja I, tym razem jest poświęcone rzece Missisipi.
„Chrześcijanie są wezwani do tego, by współpracować na różne sposoby w zachowaniu naszej Ziemi nienaruszoną” – napisał Papież w skierowanym do organizatora przesłaniu. Ojciec Święty przypomniał także dramat powodzi związany z huraganem Katrina, którego doświadczył przed czterema laty Nowy Orlean i wyraził szczególną solidarność z ubogimi, których najboleśniej dotknął żywioł. Benedykt XVI zauważa przy tym, że współcześnie systemy wodne wszystkich kontynentów są wystawione na poważne zagrożenia, których przyczyną jest często działanie człowieka. Stąd potrzeba szczególnej odpowiedzialności w gospodarowaniu zasobami naturalnymi Ziemi. Choć sprawy te obejmują szereg kwestii natury politycznej, ekonomicznej i naukowo-technicznej, to w istocie mają charakter etyczny – stwierdza Papież. Stąd rozwiązania dotyczące współczesnych kryzysów ekologicznych wymagają dogłębnej przemiany mentalności i wzbudzenia ducha solidarności z przyszłymi pokoleniami.
tc/ rv
Tradycjonalistyczni anglikanie z entuzjazmem o pojednaniu z Rzymem
◊ W Londynie rozpoczął się brytyjski zjazd anglikańskich tradycjonalistów zrzeszonych w organizacji Forward in Faith – Naprzód w wierze. Ponad 500 przedstawicieli wszystkich brytyjskich diecezji, a także delegaci ze Stanów Zjednoczonych i Australii debatują nad papieską propozycją utworzenia w Kościele katolickim specjalnych struktur dla konwertytów z anglikanizmu. Forward in Faith przyjmuje tę inicjatywę z wielkim entuzjazmem – oświadczył sekretarz generalny brytyjskiego oddziału organizacji, Geoffrey Kirk. W jego przekonaniu stanowi ona przełomowy moment w dziejach prokatolickiego nurtu we Wspólnocie Anglikańskiej.
Z kolei zdaniem dyrektora generalnego Forward in Faith, Stephena Parkinsona, w samej tylko Anglii można się spodziewać konwersji kilkunastu biskupów. Nie przypuszcza on jednak, by doszło tam do rekatolicyzacji całych diecezji. Stanie się tak jednak zapewne w Australii czy w Papui Nowej Gwinei – dodaje Parkinson. Według jego szacunków w Anglii do Kościoła katolickiego może przejść w sumie ok. tysiąca kapłanów. Jak podaje dziennik The Times, anglikańskich duchownych może zniechęcać do konwersji niemal trzykrotnie mniejsze wynagrodzenie kapłanów katolickich. Aktualnie zarabiają oni 8 tys. funtów rocznie, podczas, gdy duchowni anglikańscy ponad 22 tys. funtów.
Szybką i pozytywną odpowiedź na propozycję Benedykta XVI zapowiada natomiast zwierzchnik Tradycyjnej Wspólnoty Anglikańskiej, australijski abp John Hepworth. Konsultował się już w tej sprawie z przedstawicielami wspólnoty w Anglii, Afryce, Australii, Indiach, Kanadzie i USA. Skupia ona ponad 400 tys. anglikanów, którzy nie są już formalnie związani z arcybiskupem Canterbury i od kilku lat przygotowują się do przejścia na katolicyzm. W tym celu w 2007 r. biskupi tejże wspólnoty podpisali Katechizm Kościoła Katolickiego i nawiązali kontakt z Kongregacją Nauki Wiary. Z decyzji Papieża są też zadowoleni biskupi Robert Duncan i Martyn Minns z Kościoła episkopalnego w Stanach Zjednoczonych. Należą oni do tradycjonalistycznego nurtu, który nie zgadza się z liberalnymi reformami w tym Kościele, takimi jak udzielanie święceń biskupich kobietom i homoseksualistom, czy błogosławienie związków homoseksualnych.
Natomiast w dzisiejszym wydaniu brytyjskiego tygodnika The Catholic Herald papieskie zamiary komentuje katolicki prymas Anglii i Walii. Abp Vincent Nichols wyznaje, że wspaniałomyślność propozycji Benedykta XVI była zaskoczeniem dla wszystkich. Pokazuje ona, że Papież rzeczywiście gorąco pragnie pełnej jedności ze wszystkimi, którzy są to tego gotowi. Kościół katolicki w Wielkiej Brytanii czeka teraz wiele pracy – wyznaje abp Nichols. Konstytucja apostolska otwiera – jak pisze – długi i dość skomplikowany proces.
kb/ sir, the times, reuter, ansa, the catholic herald, cna
Całun Turyński wystawiony w 2010 r.
◊ Wystawienie Całunu Turyńskiego będzie szczególną okazją do kontemplowania tego tajemniczego Oblicza, które w ciszy przemawia do ludzkich serc. To zachęta Benedykta XVI do pielgrzymki do Turynu, gdzie w przyszłym roku odbędzie się nadzwyczajne wystawienie Całunu na widok publiczny. Uroczystości rozpoczną się 10 kwietnia przyszłego roku i potrwają do 23 maja. Kolejna możliwość zobaczenia tajemniczych relikwii będzie dopiero w roku jubileuszowym 2025.
By otrzymać wejściówkę konieczne jest zrobienie rezerwacji internetowej od 1 grudnia 2009 r. lub telefonicznej od 1 stycznia 2010 r. Informacje dla pielgrzymów zgromadzono na stronie internetowej: www.sindone.org. Zorganizowano też zupełnie nowy sposób nawiedzenia relikwi, spodziewając się sporego zainteresowania. Dodatkową atrakcją, jak zdradzają organizatorzy, będzie wystawa sztuki sakralnej ukazująca oblicze Chrystusa począwszy od renesansu.
Benedykt XVI w czasie spotkania z pielgrzymami z diecezji piemonckiej wyraził pragnienie odwiedzenia Turynu, gdy będzie tam wystawiany Całun. Papieska wizyta w tym mieście nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzona.
se/ rv
Ukraina: walka o odzyskanie kościoła
◊ Katolicy z Białej Cerkwi na Ukrainie walczą o odzyskanie parafialnego kościoła. Obecnie służy on jako sala koncertowa, a wierni mogą się w nim modlić tylko trzy razy w tygodniu. Centrum życia duszpasterskiego stał się więc przyparafialny garaż. Władze nie chcą zwrócić historycznego kościoła, ponieważ, jak mówią, wtedy nie byłoby sali na koncerty. Jest to jedyny kościół katolicki w całym mieście. Wspólnota katolicka liczy tam ok. 300 wiernych, z czego na Msze uczęszcza regularnie połowa. „Zwrócenie kościoła katolikom przywróciłoby świątyni jej sakralny charakter. Nie oznaczałoby to, że nie mogłyby się tam dalej odbywać koncerty” – mówi pracujący w Białej Cerkwi ks. Jarosław Pałka.
Biała Cerkiew znajduje się 80 km na południe od Kijowa w kierunku Odessy. Jest to 200 tys. miasto z bogatą historią. Znajduje się tu kościół katolicki św. Jana Chrzciciela wybudowany przez Ksawerego Branickiego. „Staramy się o zwrot tego kościoła już od lat 80, czyli jeszcze za ZSRR. Ale wysiłki te przybrały na sile w ostatnich latach” – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Pałka. W 1990 r. po wyremontowaniu kościoła, który był bardzo zaniedbany sprowadzone zostały do niego organy z Czech i stał się on miejską salą koncertową. „Oprócz koncertów odbywają się tam m.in. uroczystości zakończenia roku szkolnego, promocje książek, mityngi polityczne. Miało miejsce też spotkanie z wyznawcami Hari Kriszna, gdzie po koncercie zachęcano do przyjęcia tej wiary” – podkreśla polski kapłan. Jest wiele cerkwi prawosławnych i wciąż kolejne są budowane, jest też wiele protestanckich zborów. „My chcemy żeby nam oddano kościół, ale nie jesteśmy przeciwko muzyce. Pragniemy żeby ten budynek był kościołem, w którym także będą organizowane koncerty muzyki organowej, poważnej czy nawet chóralne” – podkreśla starający się o zwróć kościoła ks. Pałka.
Władze miejskie Białej Cerkwi nie wyrażają też zgody na to, by w kościele sprawować pogrzeby. Prowadzi to do bolesnych dla wiernych sytuacji, kiedy Msza pogrzebowa sprawowana jest w kościele, a trumna musi stać przed wejściem do świątyni.
bz/ rv
Ukraina: historia kościoła św. Jana Chrzciciela w Białej Cerkwi
◊ Juz w 1552 r. w Bialej Cerkwi istniala kaplica katolicka, która znajdowala sie w zamkowej fortecy. Historia kosciola rozpoczyna w XVII w. W 1667 r. na sejmie koronacyjnym Michala Korybuta Wisniowieckiego uchwalono utworzenie w Bialej Cerkwi klasztoru zakonu augustianów. Siedmiu zakonników bestialsko zamordowano, a kosciól i klasztor zostaly spladrowane. Na miejsce augustianów przybyli kapucyni. Zródla nie podaja, pod jakim wezwaniem byl pierwszy kosciól w Bialej Cerkwi.
W 1723 r. starosta Jan Stanislaw Jablonski (Jablonowski) przeznaczyl srodki na utrzymanie jezuitów. 10 lat pózniej Jablonski zbudowal nowy, drewniany kosciól pod wezwaniem swietego meczennika, Jana Nepomucena. W 1777 r. parafia liczyla 1377 parafian. Po kasacie Towarzystwa Jezusowego w parafii zaczeli pracowac ksieza diecezjalni. W 1789 r. wlasciciel Bialej Cerkwi graf Franciszek-Ksawery Branicki przeznaczyl srodki na budowe murowanego kosciola na Górze Zamkowej, gdzie znajdowala sie pierwsza kaplica. Budowe kosciola rozpoczeto dopiero jednak w 1812 r. 8 grudnia 1816 r. kosciól byl poswiecony pod wezwaniem sw. Jana Chrzciciela. W 1850 r. parafia liczyla 2028 wiernych, a w 1917 r. – 4182.
W styczniu 1930 r. zamknieto kosciól i zamieniono go na muzeum ateizmu. W latach 1941-1944, gdy Biala Cerkiew byla pod niemiecka okupacja kosciól byl otwarty i odprawiano w nim Msze. Potem znowu zostal zamkniety. Muzeum krajoznawcze wykorzystywalo go jako sklad, a nastepnie sluzyl jako sala wykladowa. W 1990 r. po remoncie kosciól stal sie sala koncertowa.
25 marca 1990 r. zostala zarejestrowana rzymsko-katolicka wspólnota w Bialej Cerkwi. Ale katolikom nadal nie pozwalano modlic sie w kosciele. Pierwsza Msze odprawil tam 13 pazdziernika 1990 r. ks. Jan Krajan. Obecnie wspólnota katolików moze modlic sie w kosciele trzy razy w tygodniu: we wtorek, piatek i w niedziele.
ks. J. Palka/ rv
Rosja: aktywizacja młodzieży przez cerkiew
◊ Przewodniczący Wydziału ds. Kontaktów ze Społeczeństwem w patriarchacie moskiewskim, ks. Wsiewołod Czaplin, wezwał prawosławną młodzież Rosji do aktywnych działań na rzecz pozytywnych zmian w kraju. Z apelem wystąpił na Zjeździe Prawosławnej Młodzieży Centralnego Okręgu Federalnego, odbywającym się w Twerze pod Moskwą.
,,Z żalem przyznać muszę, że w prawosławnych organizacjach młodzieżowych obserwujemy postawy niezdrowej rywalizacji, wodzostwa, koncentrowania się na sprawach tylko swojej grupy. Prawosławna młodzież powinna stać się realnym czynnikiem odrodzenia Rosji jako wielkiego i wolnego państwa, siłą realnie wpływającą na wszystkie sfery życia społecznego takie jak polityka, ekonomia, kultura, działalność mediów” – powiedział ks. Czaplin.
Według jego słów do tej pory obecność młodzieży prawosławnej w tych sferach była niewidoczna. Zaapelował on o odważne działania w walce „z siłami zła”. Wskazał na przykład jednego z duszpasterzy prawosławnych z okręgu twierskiego, który wraz z wiernymi uniemożliwił funkcjonowanie miejscowej mafii narkotykowej.
„Działalność młodzieżowych organizacji prawosławnych powinna przejawiać się w bardzo prosty sposób – kontynuował swoje wystąpienie protojerej Czaplin. – Jeżeli w naszej okolicy działa mafia narkotykowa, oznacza to, że nie pracowaliśmy dobrze. Jeśli słyszymy o postępowaniu urzędnika wymuszającego od obywateli łapówki, a jeszcze nie znajdującego się w więzieniu, to powinniśmy jak najszybciej doprowadzić do zamknięcia go tam”.
W podsumowaniu, ks. Czaplin stwierdził, że „prawosławne organizacje młodzieżowe powinny działać tak, żeby społeczeństwo uwierzyło, że ci młodzi są w stanie zmieniać rzeczywistość, poradzić sobie z narkotykami, aborcjami i korupcją”.
W. Raiter, Moskwa
Rosja: czego obawia się patriarchat moskiewski?
◊ W wywiadzie udzielonym rosyjskiej agencji ITAR-TASS przewodniczący Wydziału ds. Kontaktów Zewnętrznych w patriarchacie moskiewskim abp Hilarion Ałfiejew kolejny raz odrzucił możliwość szybkiego spotkania Papieża z patriarchą moskiewskim.
Według przedstawiciela patriarchatu moskiewskiego do spotkania takiego może dojść po uprzednim rozwiązaniu istniejących między obydwoma Kościołami problemów. Do najważniejszych zaliczył sytuację na Zachodniej Ukrainie. Stwierdził, że ,,wielu prawosławnych rosyjskiego prawosławia nie ma tam swoich świątyń, a te, w których się modlili, siłą zabrali im grekokatolicy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku”. Popieranie przez Watykan Kościoła greckokatolickiego uważane jest w Moskwie za inwazję na kanoniczne terytoria rosyjskiego prawosławia. Inną kwestią sporną jest zarzut uprawiania prozelityzmu przez duchownych katolickich.
Kolejny raz oficjalny przedstawiciel patriarchatu moskiewskiego nie dopuszcza możliwości, że w trakcie spotkania na najwyższym szczeblu mogłoby dojść do przełomu w rozwiązaniu spornych kwestii. Czyżby w patriarchacie moskiewskim brakowało wiary w zdolność i umiejętność chrześcijańskiego pojednania u Papieża i patriarchy? Bardziej ufa się „dyplomatycznemu” przygotowaniu takiego spotkania. Kolejny zarzut uprawiania katolickiego prozelityzmu dziwi, w związku z dochodzącymi informacjami o otwieraniu nowych rosyjskich świątyń prawosławnych w różnych częściach świata, nienależących raczej do kanonicznego terytorium patriarchatu moskiewskiego. Ostry ton wypowiedzi abpa Hilariona różni się zasadniczo od tonu jego wypowiedzi, kiedy wybierał się z wizytą do Watykanu we wrześniu br.
W. Raiter, Moskwa
Szczecin: uroczystości pogrzebowe abp-seniora Mariana Przykuckiego
◊ W szczecińskiej bazylice archikatedralnej odbyły się 23 października uroczystości pogrzebowe śp. arcybiskupa seniora Mariana Przykuckiego. Jak mówił na początku Mszy obecny metropolita szczecińsko-kamieński, zgodnie ze zwyczajem „rodzina tamtejszego Kościoła” zgromadziła się wokół trumny zmarłego. „Dlatego i my jako rodzina Kościoła szczecińsko-kamieńskiego trwamy w modlitwie już od kilku dni. Bogu dziękujemy za wszelkie dobro, które mogła ta diecezja i my wszyscy otrzymywać przez abp. Mariana. Jego duszę i jego wieczność Bogu, Miłosiernemu Ojcu, zawierzamy” – powiedział abp Andrzej Dzięga.
Pierwszy metropolita szczecińsko-kamieński, abp Marian Przykucki, zmarł 16 października w wieku 85 lat.
R. Łączny, kai
Poznań: IV Poznańskie Dni Kultury Prawosławnej
◊ W stolicy Wielkopolski trwają IV Poznańskie Dni Kultury Prawosławnej. Można np. dowiedzieć się, jak powstaje ikona czy w jaki sposób twórca przygotowuje się do jej tworzenia. Dla wszystkich zainteresowanych przygotowano m.in. wykłady, a także specjalne warsztaty pisania ikon – mówi dr Bartłomiej Brzeziński. „Ikona nie jest dziełem sztuki dla prawosławnego. Ikona to przede wszystkim okno ku wieczności. Odsyła bezpośrednio, jako wizerunek, do archetypu, czyli ta postać, która zostaje przedstawiona przez ikonopistę na ikonie, de facto uobecnia się w momencie, kiedy kontemplujemy ikonę czy modlimy się przed ikoną” – powiedział dr Brzeziński.
Poznańskie Dni Kultury Prawosławnej to nie tylko cykle wykładowe i warsztaty. Dla miłośników muzyki prawosławnej przygotowano np. koncert wrocławskiego Chóru Oktioch. Punktem kulminacyjnym będzie sobotnia Liturgia prawosławna w poznańskiej cerkwi św. Mikołaja.
R. Łączny, kai
Magazyn w piątek
◊ W Szczecinie pożegnano dziś arcybiskupa Mariana Przykuckiego. Posługę pasterską pełnił w trzech diecezjach: poznańskiej, chełmińskiej oraz szczecińsko-kamieńskiej. W naszym programie przypomnimy archiwalny wywiad sprzed 11 lat, w którym abp Przykucki opowiada m.in. o swej młodości, pasterzowaniu i „niezapomnianym spotkaniu” z Pawłem VI. Nadamy też kolejny odcinek audycji ks. Ryszarda Knapińskiego Credo w sztuce. A zaczynamy od aktualności watykańskich.
Słuchaj:
Dziennik 23.10.2009 - wersja dźwiękowa
Miesięcznik Katolicki LIST – prezentacja numeru październikowego
◊ Czy nastały trudne czasy dla pokory? Dlaczego pokora stała się niepopularna? Czy święci byli pokorni, czy może raczej niepokorni? W październikowym LIŚCIE zatytułowanym „Trudne czasy dla pokory” o. Jacek Prusak, jezuita i psychoterapeuta tłumaczy, dlaczego zafałszowało się rozumienie pokory. Słowo pokora (łac. humilitas), pochodzi od łac. humus, co oznacza ziemię. A więc – zdaniem o. Jacka Prusaka - być pokornym to stać twardo na ziemi, przyjmować prawdę o sobie i świecie, nie udawać i nie uciekać przed rzeczywistością. Średniowiecznej ascetyce zawdzięczamy jednak inne rozumienie pokory: człowiek pokorny to ktoś, kto jest bierny, uległy, posłuszny. Niestety przetrwało ono do dziś. We współczesnym świecie nastawionym na sukces i przebojowość tak rozumiana pokora jest nie do przyjęcia.
W numerze czytelnik znajdzie także wywiad z ks. prof. Grzegorzem Rysiem, historykiem Kościoła, rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie o tym, czy święci byli pokorni, jak powinniśmy czytać dawne życiorysy, czy media ukazują prawdziwy obraz Jana Pawła II. Według ks. Grzegorza Rysia „w poszukiwaniu prawdy o Janie Pawle II nie chodzi o to, żeby mówić o nim czy jego pontyfikacie krytycznie lub entuzjastycznie, ale żeby mówić prawdę”. Ks. Grzegorz Ryś zwraca także uwagę na konieczność sięgania do źródeł w poszukiwaniu informacji o świętych, bowiem tylko w oparciu o nie możliwe jest poznanie, kim byli święci, z jakimi problemami się zmagali, jaka była ich droga do Boga. O św. Karolu de Foucauld, który na przekór opiniom przyjaciół i bliskich zawierzył swoje życie Bogu i samotnie mieszkał na pustyni opowiada Beata Legutko w tekście zatytułowanym „Zrozumieli go po śmierci”. O niepokornej świętej, kobiecie, która nie bała się krzyczeć na papieży – Katarzynie Sieneńskiej – pisze Anna Zajchowska, mediewistka. Czy można spotkać niepokornych świętych? Jak ich rozpoznać? Wydaje się, że tak. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, to czytając tekst o Doroty Day - „Świętej czasów kryzysu” autorstwa Joanny Petry Mroczkowskiej, czytelnik znajdzie zaskakującą odpowiedź.
Zapraszam do lektury październikowego LISTU!
A. Dąbrowska, List
Biuletyn Radia Watykańskiego jest rozsyłany gratis na adresy abonentów. Jak dokonać prenumeraty lub jak z niej zrezygnować informujemy na stronie www.radiovaticana.org/polski



